Rozmowa z ks. prałatem Franciszkiem Ślusarczykiem, rektorem Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

 

W połowie listopada objął Ksiądz obowiązki rektora Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Czy dekret otrzymany od Księdza Kardynała Stanisława Dziwisza był zaskoczeniem dla Księdza? Jak Ksiądz przyjął tę decyzję?

Decyzja Księdza Kardynała jest dla mnie znakiem wielkiego zaufania, bo On jako Pasterz naszej Archidiecezji jest Gospodarzem również tego Sanktuarium, które na mapie Krakowa, Polski i świata ma swoje wyjątkowe miejsce oraz znaczenie. Nominacja ta jest również potwierdzeniem tej posługi, którą Miłosierny Bóg pozwolił mi pełnić w tym miejscu już od 12 lat. Nie jest to zatem wielkie zaskoczenie, lecz raczej poszerzenie zakresu odpowiedzialności, aby to miejsce, które wybrał sobie sam Bóg i w którym św. Jan Paweł II zawierzył cały świat Bożemu Miłosierdziu, mogło jak najlepiej służyć pielgrzymom z Polski i świata.

 

Jak mówił Ksiądz w homilii w czasie Mszy św. dziękczynnej za posługę ks. bp Jana Zająca, zakończył się pewien etap historii w dziejach Sanktuarium, rozpoczął się nowy... Wielu jednak pyta, czy ks. Biskup wciąż będzie w Łagiewnikach? Czy pastorał, który Biskup otrzymał w tym dniu od kapłanów jest pewnym symbolem?

Przy okazji jubileuszu ks. biskupa Jana Zająca wspomniałem żartobliwie, że tak jak papież Franciszek podkreślał, iż dobry Pasterz powinien „pachnąć swoimi owcami”, czuć ich problemy i radości, tak Łagiewniki od samego początku „pachną Zającem”! Jako Rektor Sanktuarium wnosił swój zapał, gorliwość, rozmodlenie, pokorę a zarazem poczucie humoru, troszcząc się o to, by każdy z Pielgrzymów stając przed Bogiem w duchu i Prawdzie, mógł doświadczyć Jego przebaczającej miłości i prawdziwego pokoju serca. W miarę możliwości sam siadał do konfesjonału stając się szafarzem Miłosierdzia, rozdawał Komunię świętą, przewodniczył ważnym uroczystościom, z zapałem głosił Słowo Boże, pochylał się nad problemami, które noszą w swych sercach przybywający tu wierni. Dla każdego miał dobre słowo, czas, cierpliwość, ojcowskie błogosławieństwo.

Jestem przekonany, że bp Jan jako „Honorowy Kustosz” będzie to czynił nadal, bo jego kapłańska służba płynie nie tyle z obowiązku, co raczej z potrzeby serca, z umiłowania Boga i człowieka, w którym stara się rozpoznać oblicze Chrystusa. Pastorał, który otrzymał podczas konsekracji biskupiej w łagiewnickiej Bazylice przed 10 laty, zdążył się już „zmęczyć”, bo biskup Zając nigdy się nie oszczędzał w pasterskiej posłudze dla całej archidiecezji. Nowy pastorał, przywieziony wprost z Rzymu, od progów apostolskich i grobu św. Jana Pawła II, który Go ustanowił następcą Apostołów, jest znakiem naszej kapłańskiej wdzięczności za Jego ojcowskie serce dla kapłanów, sióstr zakonnych oraz wszystkich pielgrzymów i dyskretnym przypomnieniem, że Łagiewniki to szczególny Dom Miłosierdzia, w którym nadal nie może Go zabraknąć!

 

Jaka jest Księdza historia związana z Bożym Miłosierdziem. Czy może Ksiądz opowiedzieć  historię z kluczem od tabernakulum sprzed 12 lat?

Boże Miłosierdzie czuwa nade mną od samego dzieciństwa, kiedy podczas groźnej epidemii nie dawano mi już większych szans na przeżycie. Pan Bóg miał jednak inne plany, dlatego jako kapłan od 30 lat staram się być przede wszystkim sługą Jezusa Miłosiernego, który potrzebuje naszych ust, dłoni i serca. W życiu każdego księdza zmieniają się kolejne parafie, funkcje, powierzone mu przez Kościół zadania, ale wciąż najważniejsza jest żywa więź z Chrystusem, który nas przestrzega: Beze Mnie nic uczynić nie możecie. Ale też zapewnia: Kto trwa we Mnie a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity!

Historia z kluczykiem do tabernakulum wydawała się jedynie epizodem, ale w planach Bożych nie ma przypadków. Na uroczystość konsekracji nowej świątyni do Łagiewnik nie miałem osobnego zaproszenia, ale przybyłem z Antoonem i Mariką van Vliet z Holandii, którzy czynili wiele dobra dla Kościoła w Polsce, zwłaszcza dla Seminarium Duchownego, którego byłem wówczas wicerektorem. Będąc w komitecie organizacyjnym pielgrzymki miałem prawo wejścia na wszystkie celebry, dlatego postanowiłem im towarzyszyć. Było to niezwykłe przeżycie, zwłaszcza moment zawierzenia całego świata Bożemu Miłosierdziu. Po zakończeniu Mszy świętej okazało się, że chórzyści nie byli do Komunii świętej, więc Ks. Infułat Jan Zając poprosił mnie, bym podjął tę posługę, bo on spieszył się już do kurii, gdzie wyruszał orszak papieski. Otrzymałem kluczyk i jako pierwszy po konsekracji otwierałem tabernakulum! Z obrazu nad tabernakulum patrzył uważnie Jezus Miłosierny. Za kilka tygodni Ks. Kardynał poprosił, bym w tym miejscu podjął posługę miłosierdzia na kolejne lata. Tak z wicerektora Seminarium Duchownego stałem się wicerektorem Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.

 

Koniec roku to czas podsumowań. Jak wygląda obecnie praca w Sanktuarium? Kult Bożego Miłosierdzia? Ilu pielgrzymów i skąd przybywa?

Podczas konsekracji Ojciec Święty wyraził głębokie przekonanie, że to miejsce wybrane przez Boga stanie się źródłem nadziei i ocalenia dla współczesnego świata. „Modlę się – mówił Jan Paweł II, by ten kościół był zawsze miejscem głoszenia orędzia o miłosiernej miłości Boga; miejscem nawrócenia i pokuty; miejscem sprawowania ofiary eucharystycznej - źródła miłosierdzia; miejscem modlitwy - wytrwałego błagania o miłosierdzie Boże dla nas i całego świata.” Każdego dnia głoszone jest orędzie Dobrej Nowiny, kapłani czuwają za kratkami, by skruszonym grzesznikom przywracać duchową wolność i nadzieję, gromadą się różne wspólnoty przy ołtarzu Chrystusa, by włączyć się w Akt zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu, w kaplicy Wieczystej Adoracji trwa nieustanne błaganie o miłosierdzie i pokój dla całego świata. W dolnych kaplicach Bazyliki sprawowana jest Eucharystia w różnych językach dla grup wiernych, którzy przybywają z potrzeby serca, by wypraszać łaski dla swoich siebie i bliskich. Grupy zawodowe i różne organizacje przeżywają tu swoje sympozja, kongresy, rekolekcje – w blasku Bożego Miłosierdzia. Oblicza się, że rocznie nawiedza to miejsce około półtora miliona osób, z których część to prawdziwy pielgrzymi, a niektórzy dopiero stopniowo – poprzez chwile refleksji, modlitwy – z turystów stają się pielgrzymami.

 

Przed Sanktuarium niełatwy czas - czas zbliżających się ŚDM. Jak Sanktuarium przygotowuje się na to wielkie wydarzenie? 

W ostatnim czasie właśnie w Łagiewnikach odbywało się spotkanie Papieskiej Rady odpowiedzialnej za przygotowanie Światowych Dni Młodzieży z Komitetem Organizacyjnym tego wydarzenia. Intencja ta towarzyszy nam także podczas każdej Eucharystii, modlitwie adoracyjnej, a 22 dnia każdego miesiąca odbywa się także w tej intencji modlitewne czuwanie w kaplicy klasztornej. Pragniemy, by na spotkanie z młodzieżą udało się poświęcić stacje Drogi krzyżowej w Bazylice, bo wszystkie skarby Bożego Miłosierdzie wypływają przecież z przebitego boku Jezusa. Przypomina nam o tym również „kamień z Golgoty”, który jest wymowną pieczęcią miłości Boga do każdego z nas.

  

Wiadomo, że dwa dni ŚDM będą czasem pielgrzymki do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Co  w tym czasie będzie działo się w Sanktuarium?

Wielu młodych ludzi przybędzie do Polski i Krakowa po raz pierwszy. Miasto to było i jest miejscem dojrzewania do miłosierdzia wielu wspaniałych postaci, a wśród nich Siostry Faustyny Kowalskiej i Jana Pawła II. Osobiste spotkanie z Bogiem w tej przestrzeni Bożego działania może im pomóc odnaleźć własne miejsce przy Sercu Jezusa Miłosiernego, który ma do nich wielkie zaufanie, chce ich serca napełnić swoją przebaczającą miłością, nadzieją i pokojem. Warto w tej szkole przeżyć osobistą lekcję miłosierdzia, by poznać prawdziwe oblicze Ojca bogatego w miłosierdzie. Samo przesłanie ŚDM ukazuje najgłębszy sens tego wędrowania do Łagiewnik: Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

 

Wiele osób otrzymuje tu szczególne łaski - czy może Ksiądz o jakiejś opowiedzieć?

Największe łaski i cuda Bożego Miłosierdzia dokonują się u kratek konfesjonału. Nie można o nich mówić, bo są objęte tajemnicą Spowiedzi świętej, ale świadczą o nich bardzo liczne wota, które składają wierni, jako znak swojej wielkiej wdzięczności za doznane łaski oraz duchowe, a często również fizyczne uzdrowienia. Niektóre z tych świadectw są drukowane w „Orędziu Miłosierdzia” czy publikacjach książkowych, które uchylają rąbek tajemnicy działania Bożej łaski w sercach ludzi dobrej woli, którzy mają odwagę stanąć przed Bogiem z całym bogactwem, a często ogromną nędzą własnego serca.

 

Na koniec zawsze lubię zadać osobiste pytanie - czym dla Księdza jest praca w tym Sanktuarium?

Trudno nazwać to pracą, bo każdy dzień niesie nowe wyzwania i domaga się służby! Być „na służbie” to coś więcej niż podjęcie pracy. Dlatego wciąż trzeba sobie uświadamiać:  Komu służę, dlaczego to czynię i ku czemu ta posługa zmierza?! Sam Jezus nam przypomina: Nie wyście Mnie wybrali, a Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili. Słowa te wypisane są w kaplicy seminaryjnej na Podzamczu i przez kolejne lata towarzyszą klerykom przygotowującym się do kapłaństwa. Ale i w kapłaństwie trzeba do nich często powracać, tym bardziej w tym Sanktuarium, które jest dla współczesnego świata „szkołą miłosierdzia”. Chciałbym w tej szkole - mimo wielu oblanych egzaminów - być pojętnym i wiernym uczniem Jezusa Miłosiernego!

 

Dziękuję za rozmowę

Małgorzata Pabis