Mszy św. o północy w Niedzielę Miłosierdzia (12.04.2015) przewodniczył i homilię wygłosił ks. bp Jan Zając, kustosz honorowy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. -Wichry tego świata są nieraz mocniejsze od nas i ulegamy im popełniając grzechy... Tak „sponiewierany” człowiek – oświetlony blaskiem Zmartwychwstałego – z wiarą podnosi głowę i z ufnością woła: „Jezu, ufam Tobie!”. Konieczne jest spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem! Potrzebne jest przy naszym niedowiarstwie dotknięcie ran Zbawiciela i wyznanie: „Pan mój i Bóg mój” - mówił kaznodzieja.

Homilia ks. bp. Jana Zająca:

Ewangelia zapisana przez naocznego świadka wydarzeń, wprowadza nas w samo serce Wieczernika i prowadzi na spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem.

Do zatroskanych i smutnych uczniów przychodzi Jezus i mówi: „Pokój Wam!”. To nie sen, ani złudzenie, ani wymysł obolałych Apostołów. Spełniają się słowa” „Ja żyję! Przestańcie się lękać... Jam Pierwszy i Ostatni. Żyję. Byłem umarły... Oto jestem żyjący na wieki...”.

Spotkanie z Mistrzem stało się poruszającym doświadczeniem. Wyrwało uczniów z lęku, z niepokoju, obudziło odwagę w wyznawaniu wiary... Tylko osobiste spotkanie z Chrystusem prowadzi do zwycięstwa!

„Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat. Tym zwycięstwem, które zwyciężyło świat jest nasza wiara”. Słowa te skierował dziś do nas św. Jan Apostoł. Mówi o naszym udziale w zwycięstwie Chrystusa. Prawdziwym zwycięzcą jest bowiem tylko Jezus! On pokonał największych nieprzyjaciół: grzech, śmierć, szatana.

Jednak św. Jan twierdzi, że my również zwyciężymy. Naszą siłą jest wiara. Jest to zwycięstwo przez wiarę, która jednoczy nas z Chrystusem i daje nam udział w Jego zwycięstwie.

Tej wiary zabrakło Tomaszowi. Zbawiciel nazywa go niedowiarkiem. Była to tylko chwilowa słabość. Apostoł został z niej wyleczony przez spotkanie ze Zmartwychwstałym. Gdy wiara dojrzała, otworzyła się przed nim nowa perspektywa – pełniejszy udział w zwycięstwie Chrystusa. Stał się prawdziwym świadkiem Zmartwychwstałego Pana.

Tomaszowe przeżycia możemy nazwać doświadczeniem miłosierdzia. Jezus dotyka bowiem najgroźniejszej rany, jaką może mieć człowiek wierzący. Tą raną jest niedowierzanie! Wszyscy możemy być dotknięci taką słabością w mniejszym lub większym stopniu. Mówi o nim słabość modlitwy, powierzchowność udziału we Mszy św., zapominanie o obecności Boga w życiu, uleganie bez walki różnym pokusom... przyjmowanie w różnych sprawach zasad moralnych przez media, mimo że są one sprzeczne z nauczaniem Kościoła.

Do tej prawdy o stanie człowieka dotkniętego grzechem dochodzimy w czasie nocnego czuwania, patrząc na krew którą widzimy przy tabernakulum. Miotają nim różne siły wewnętrzne i zewnętrzne. Wichry tego świata są nieraz mocniejsze od nas i ulegamy im popełniając grzechy... Tak „sponiewierany” człowiek – oświetlony blaskiem Zmartwychwstałego – z wiarą podnosi głowę i z ufnością woła: „Jezu, ufam Tobie!”. Konieczne jest spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem! Potrzebne jest przy naszym niedowiarstwie dotknięcie ran Zbawiciela i wyznanie: „Pan mój i Bój mój”.

W czasie Eucharystii idziemy do Jezusa Miłosiernego z różnymi naszymi słabościami – z prośbą o umocnienie naszej wiary – jak to czynił wobec wszystkich swych uczniów – począwszy od tamtych z Wieczernika jerozolimskiego, znad jeziora Genezaret, z drogi do Galilei i z Emaus, aż do świadków z drogi współczesnego świata.

Prawie pięć lat temu w czasie Kongresu Miłosierdzia nasz Wieczernik łagiewnicki rozbrzmiewał świadectwami tych, którzy na swych drogach życia spotkali Jezusa Zmartwychwstałego w Jego tajemnicy Miłosierdzia.

Albańczyk z Kosowa, który przeżył śmiertelny wypadek, gdy jego samochód spadł w trzystu metrową przepaść, a uratował go Nieznajomy w białej szacie. Po powrocie do zdrowia otrzymał wewnętrzny nakaz udania się do Polski, gdzie zobaczył tajemniczego Nieznajomego, który go uratował – w obrazie Jezusa Miłosiernego.

Kobieta z Konga mówiła o swojej nienawiści do kochanki męża. Przebaczenie krzywd stało się u niej możliwe dzięki Miłosierdziu Bożemu, któremu zawierzyła siebie i bliskich i kobietę, która ją skrzywdziła.

Siostra z Francji cudownie uzdrowiona przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II mówiła, że odzyskała sprawność fizyczną po to, by dalej służyć matkom, ich dzieciom i całym rodzinom.

Francuski sportowiec – po zetknięciu się z „Dzienniczkiem” s. Faustyny – odmienił swoje życie. Sam przeżył głęboką przemianę wewnętrzną. Zaczął ewangelizować w więzieniu. Był zdumiony, jakie wrażenie na osadzonych robi odkrycie, że są oni kochani przez Pana Boga, który przebacza winy...

Pastor anglikański, który opiekował się narkomanami i alkoholikami, był zdziwiony widząc, jak wzrasta owocność jego pracy, gdy młodym, wykolejonym, opowiada o miłosierdziu Boga, który uzdrawia zagubionych i zepsutych. Leczy każdego człowieka, kto w miłosierdziu Bożym szuka przebaczenia i oczyszczenia swego serca.

Pytanie: Jakie świadectwo możesz dać tej nocy czuwania – o twoim spotkaniu z Jezusem Zmartwychwstałym?

Niesiemy w naszych sercach obawy, niedowierzanie, lęki – jak tamci świadkowie – dawni i współcześni...

Jakże trafnie określił Jan Paweł II sytuację człowieka we współczesności: „Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego Miłosierdzia... Na wszystkich kontynentach – z głębi ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie...”.

Tam, gdzie panuje nienawiść, chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych – potrzeba łaski miłosierdzia, która koi ludzkie umysły i serca... i rodzi pokój!

Gdzie brak szacunku dla życia i godności człowieka , potrzeba miłosiernej miłości Boga. W jej świetle odsłania się wartość ludzkiego istnienia.

Wobec takiej rzeczywistości jest konieczne, abyśmy podobnie jak apostołowie – na wzór pokoleń, które były przed nami, przyjęli Zmartwychwstałego Pana – abyśmy pozwolili się ogarnąć Duchowi Świętemu, którego daje nam Jezus!

Jezus woła: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Tu otrzymujemy dar żywej wiary. Ona jest światłem, które pozwala dostrzec nie tylko ślady ran na rękach i nogach Jezusa oraz przebity Jego bok. Pomaga nam spojrzeć na własne życie Jego oczami. To On kieruje do każdego z nas wezwanie do przyjęcia Bożego światła: „Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś... błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli...”. Słowem , postawą i czynem mam świadczyć, że Jezus jest moim Bogiem i moim Panem.

Z wielką ufnością przyjmujemy dary Bożego Miłosierdzia. Jednym z nich jest dar pokoju. Dar, który przynosi uczniom radość i pewność, że nasze wędrowanie z Jezusem nie jest naiwnością... Choć prowadzi nie tylko do Wieczernika, ale i na drogę codziennego krzyża i na Golgotę... Lecz z krzyża „płyną zmartwychwstania zdroje”. W spotkaniu ze Zmartwychwstałym otrzymujemy dar miłosierdzia i pokoju w Sakramencie Pokuty, gdzie ludzka słabość spotyka się z potęgą Bożej miłości miłosiernej.

W Wieczerniku – Duch Boży leczy rany serca, obala mury odgradzające nas od Boga i od siebie nawzajem – pozwala cieszyć się miłością Ojca i zarazem braterską jednością.

Duch Boży otwiera nasze oczy, aby dostrzegały potrzeby innych.Rozpala nasze serca, aby kochały wszystkich, umacnia nasze ręce, aby niosły wszystkim chleb i radość. Tym, który naszego chleba i naszej radości oczekują! Oni są dla nas szansą otrzymania miłosierdzia, ponieważ „błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”.

Od stołu Słowa Bożego idziemy do Stołu Ofiary i Uczty Eucharystycznej. Wchodzimy w blask miłości miłosiernej i za psalmista wołamy: „Stało się to przez Pana i cudem jest w naszych oczach... Oto dzień, który Pan uczynił... Radujmy się i weselmy”.

Razem z nami biorą udział w cudzie Eucharystii i dzielą radość wielkanocną z dzisiejszego święta i wspierają nas modlitwą:

  • Matka Miłosierdzia, która wskazuje na Jezusa i zachęca nas: „Uczyńcie wszystko, co powie wam mój Syn”...

  • Apostołka Miłosierdzia – św. Faustyna wkłada w nasze usta modlitwę: „Jezu, ufam Tobie...W Imię Twoje wszystkiego dokonamy i wszystko zwyciężymy”.

  • Świadek Miłosierdzia – Jan Paweł II – jeszcze raz wzywa: „Trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać! Trzeba przekazać światu ogień miłosierdzia! Bądźcie świadkami miłosierdzia!”

    Amen