„Misjonarze miłosierdzia mają być znakiem i narzędziem Bożego przebaczenia” – zaznaczył Franciszek podczas Mszy św. odprawianej w Środę Popielcową w bazylice św. Piotra w Watykanie. Podczas koncelebrowanej Eucharystii Ojciec Święty dokonał aktu rozesłania na świat ponad tysiąca misjonarzy miłosierdzia. Misjonarze miłosierdzia to specjalnie wybrani kapłani, którzy w imieniu papieża będą głosić Boże Miłosierdzie i świadczyć o nim w konfesjonale. Jest ich w sumie ponad tysiąc (1071), w tym 40 z Polski. Franciszek wyposażył misjonarzy miłosierdzia w specjalne uprawnienia do odpuszczania grzechów zastrzeżonych dla Stolicy Apostolskiej. Wśród nich jest trzech ojców z naszej prowincji: Ireneusz Byczkiewicz CSsR, Paweł Drobot CSsR i Maciej Ziębiec CSsR.

Modlitwa posłania misjonarzy miłosierdzia papieża Franciszka:

Błogosławimy i wysławiamy cię Boże, ponieważ w tajemniczym zamyśle twojego miłosierdzia posłałeś na świat twojego Syna, by wyzwolił ludzi z niewoli grzechu przez przelanie swojej krwi i napełnił ich darami Ducha Świętego.

Spojrzyj, Panie na te swoje sługi, których posyłamy jako zwiastunów miłosierdzia, zbawienia i pokoju. Prowadź ich kroki twoją prawicą i podtrzymuj ich mocą twojej łaski, aby nie ustali przygnieceni ciężarem pracy apostolskiej.

Niech w ich słowach rozbrzmiewa głos Chrystusa, w ich gestach objawia się serce Chrystusa; aby wszyscy, którzy będą ich słuchać, zostali pociągnięci do posłuszeństwa Ewangelii. Napełnij ich serca twoim Duchem Świętym, aby stając się wszystkim dla wszystkich, doprowadzili do ciebie, Ojcze, wielką rzeszę synów i córek, którzy w świętym Kościele będą oddawać ci chwałę bez końca. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

W homilii Franciszek zwrócił uwagę, że Słowo Boże na początku Wielkiego Postu kieruje do Kościoła i do każdego z nas dwie zachęty. Pierwszą są słowa św. Pawła: „pojednajcie się z Bogiem”. „Nie jest to zwykła dobra ojcowska rada, ani też jedynie propozycja; jest to prawdziwe i w pełnym tego słowa znaczeniu błaganie w imieniu Chrystusa” – zaznaczył papież. Wskazał na przeszkody, które „zamykają drzwi serca”. Pierwszą pokusą jest sytuacja aby „żyć z własnym grzechem, minimalizując go, zawsze się usprawiedliwiając, myśląc, że nie jesteśmy gorsi od innych”. „W ten sposób zamykają się jednak zamki duszy i pozostajemy zamknięci wewnętrznie, stajemy się więźniami zła” – zaznaczył papież. Kolejną przeszkodą jest wstyd. „Wstyd, jest w istocie dobrym znakiem, ponieważ wskakuje, że chcemy oderwać się od zła. Jednak nigdy nie może przemieniać się w lęk czy strach” – powiedział papież. Trzecią pułapką jest sytuacja, kiedy zaszywamy się w naszej niedoli, gdy ciągle rozpamiętujemy rzeczy negatywne, łącząc je ze sobą, aż po pogrążenie się w najciemniejszych otchłaniach duszy. Franciszek przytoczył słowa proroka Joela: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem”. Wskazał na tajemnicę grzechu, którą jest oddalenie się od Boga, od innych ludzi, od samych siebie. Wskazał na trzy środki, leki, które leczą z grzechu: modlitwę, posługę charytatywną i post.

Następnie odbył się obrzęd posypania głów popiołem, przy czym Ojca Świętego posypał archiprezbiter watykańskiej bazyliki św. Piotra, kard. Angelo Comastri, papież zaś czynił to kardynałom, niektórym biskupom i osobom świeckim, podczas gdy pozostałym posypywali głowy księża z asysty. „Niech Duch Święty, o Panie, zamieszka w sercu Papieża i biskupów; niech Twoja troska o ubogich kieruje decyzjami rządzących; niech Twoje słowo zbawienia rozbrzmiewa na ustach kaznodziejów; niech gorące pragnienie pokoju przezwycięży nienawiść i niesprawiedliwość; niech łaska krzyża nawróci serca grzeszników; niech piękno Twego oblicza oczaruje niewierzących; niech radość świętości zachwyci serca młodzieży; niech ogień Twojej miłości kieruje postępowaniem chrześcijan; niech pragnienie życia wiecznego wspiera walkę umierających” – modlono się w modlitwie wiernych.

Na zakończenie Mszy św. odbył się obrzęd posłania misjonarzy miłosierdzia, których w bazylice watykańskiej zgromadziło się ponad siedmiuset. Ojciec Święty zachęcił zgromadzonych do modlitwy, „za tych naszych braci posłanych, by nieśli w różne regiony świata radosną wieść miłosierdzia w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa”. Następnie papież wypowiedział następujące słowa: „Błogosławimy i wysławiamy Ciebie Boże, ponieważ w tajemniczym planie swego miłosierdzia posłałeś na świat Swego Syna, by wyzwolić ludzi z niewoli grzechu przez przelanie Jego krwi i napełnienie ich darami Ducha Świętego. Spójrz o Panie, na te Twoje sługi, których posyłamy jako posłańców miłosierdzia, zbawienia i pokoju. Prowadź ich kroki swoją prawicą i wspieraj ich mocą swojej łaski, aby nie upadli pod ciężarem trudów apostolskich. Niech w ich słowach rozbrzmiewa głos Chrystusa, a w ich gestach serce Chrystusa. Niech ci, którzy ich będą słuchali, zostaną pociągnięci posłuszeństwem Ewangelii. Wlej w ich serca twego Ducha Świętego, aby będąc wszystkim dla wszystkich doprowadzili do Ciebie Ojcze, wielką rzeszę dzieci, które w Kościele Świętym będą cię wielbiły bez końca. Przez Chrystusa, Pana naszego”.

za: KAI


Homilia Ojca Świętego Franciszka
Środa Popielcowa, 10 lutego 2016 r.

Słowo Boże na początku drogi wielkopostnej kieruje do Kościoła i do każdego z nas dwa zaproszenia. Pierwszym jest zaproszenie św. Pawła: „Prosimy: pojednajcie się z Bogiem (2 Kor 5,20). Nie jest to zwykła ojcowska rada i nie tylko jakaś sugestia. Jest to prawdziwa i osobista prośba zanoszona w imię Chrystusa: „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem” (tamże). Skąd taki podniosły i pełen zatroskania apel?

Ponieważ Chrystus wie dobrze, jak bardzo jesteśmy słabi i grzeszni. On zna słabość naszego serca. Widzi je zranione złem, jakie popełniliśmy i któremu ulegliśmy. On wie, jak bardzo potrzebujemy przebaczenia i wie również, że aby czynić dobro potrzebna jest świadomość bycia kochanym. W pojedynkę nie damy rady i dlatego ten apostoł nie mówi, aby czynić cokolwiek, ale byśmy pojednali się z Bogiem. Abyśmy pozwolili Mu, by nam przebaczył, i to pełni ufności, ponieważ „Bóg jest większy od naszego serca” (1 J 3,20). On pokonuje grzech i podnosi nas z naszej nędzy, jeśli Jemu ją powierzamy. Trzeba, abyśmy uznali siebie za potrzebujących miłosierdzia. To jest pierwszy krok dla chrześcijanina. Chodzi o to, aby przejść przez otwartą bramę, jaką jest Chrystus, gdzie On sam, Zbawiciel, nas oczekuje i ofiaruje nam nowe życie, pełne radości.

Mogą istnieć pewne przeszkody, które zamykają drzwi naszego serca. Istnieje pokusa, aby je opancerzyć lub też tak żyć z własnym grzechem, aby go minimalizować, usprawiedliwiając się zawsze, myśląc, że nie jesteśmy gorsi od innych. W ten sposób jednak zatrzaskujemy drzwi naszej duszy i pozostajemy zamknięci wewnątrz jako więźniowie zła. Inna przeszkodą jest nieśmiałość przed otwarciem sekretnych drzwi naszego serca. Nieśmiałość (wstydliwość) w rzeczywistości jest dobrą oznaką, ponieważ wskazuje, że pragniemy oddalić się od zła, ale nigdy nie może się ona przemienić w lęk, czy też strach.

Istnieje też trzecia pułapka, aby oddalić się od drzwi. Następuje to wówczas, gdy zaszywamy się w naszej nędzy, kiedy to nieustannie roztrząsamy nasze biedy, dostrzegając w nich rzeczy tylko negatywne – aż po zanurzenie się w najbardziej mrocznych zakątkach naszej duszy. Wówczas zaprzyjaźniamy się ze smutkiem, którego nie chcemy. Zniechęcamy się i stajemy się coraz słabsi wobec pokus.

Ma to miejsce wówczas, gdy pozostajemy sami ze sobą, zamykając się i uciekając od światła, podczas gdy tylko łaska Chrystusa czyni nas wolnymi. A zatem pojednajmy się, posłuchajmy Jezusa, który mówi do tych, którzy są zmęczeni i strapieni: „Przyjdźcie do Mnie”. Nie zamykajcie się w samych sobie, ale pójdźcie do Niego. U Niego znajdziecie wytchnienie i pokój.

Podczas tej celebracji obecni są Misjonarze Miłosierdzia, którzy otrzymają mandat bycia znakami i narzędziami Bożego przebaczenia. Drodzy bracia, obyście potrafili pomagać otwierać drzwi serc, przezwyciężać poczucie wstydu i nie uciekać od światła. Oby wasze ręce mogły błogosławić i podnosić braci i siostry po ojcowsku; oby za waszym pośrednictwem spojrzenie i ręce Ojca spoczęły na Jego dzieciach i uleczyły ich rany.

Jest też drugie wezwanie Boga, wypowiedziane przez proroka Joela: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem” (2,12). Jeśli istnieje potrzeba powrotu do Boga to dlatego, że oddaliliśmy się od Niego. To jest tajemnica grzechu: oddaliliśmy się od Boga, od nas samych. To nie jest trudne do zauważenia, ponieważ wiemy, jak trudno jest nam zaufać Bogu, zaufać Mu jako Ojcu, bez lęku. Jak trudno nam przychodzi miłować bliźnich, łatwiej nam źle myśleć o nich. Jak trudno przychodzi nam wypełniać prawdziwe dobro, podczas gdy pociąga i kusi tyle rzeczy materialnych, które są ulotne i w konsekwencji czynią nas ubogimi.

Obok tej historii grzechu istnieje historia zbawienia zapoczątkowana przez Jezusa Chrystusa. Ewangelia, którą otwieramy Wielki Post, zachęca nas, abyśmy stali się jego uczestnikami przez przyjęcie trzech lekarstw, które mogą uleczyć nas z grzechu (por. Mt 6.1-6.16-18).

Pierwszym lekarstwem jest modlitwa, znak otwarcia i zaufania Bogu. Jest ona osobistym spotkaniem z Nim, który niweluje wszelki dystans, stworzony przez grzech. Modlić się znaczy mówić: „Nie jestem samowystarczalny, potrzebuję Ciebie, Ty jesteś moim życiem i moim zbawieniem”. Drugim lekarstwem jest miłosierdzie dla pokonania obcości względem drugich. Prawdziwa miłość bowiem nie jest aktem zewnętrznym, nie jest daniem czegoś w sposób paternalistyczny dla uspokojenia własnego sumienia, ale jest przyjęciem tego, kto potrzebuje naszego czasu, naszej przyjaźni, naszej pomocy. Jest ona służbą, którą pokonujemy pokusę samozaspokojenia.

Trzecim lekarstwem jest post, pokuta dla wyzwolenia nas od uzależnienia się od tego, co przemijające, i dla ćwiczenia się w byciu bardziej wrażliwymi i miłosiernymi. To wezwanie do prostoty i dzielenia się, byśmy odmówili sobie czegoś do jedzenia i czegoś z rzeczy materialnych, by odnaleźć dobro prawdziwej wolności.

„Nawróćcie się do Mnie – mówi Pan – całym swym sercem”, a więc nie jakimś aktem zewnętrznym, ale całym naszym wnętrzem. Jezus rzeczywiście wzywa nas, abyśmy modlitwę, miłosierdzie i pokutę przeżywali zgodnie z prawdą i w sposób autentyczny, przezwyciężając hipokryzję.

Wielki Post jest czasem dobroczynnego „ukrócania” w nas fałszu, światowości i obojętności, abyśmy nie uważali, że wszystko jest w porządku, jeżeli tylko ja sam czuję się dobrze; aby zrozumieć, że to, co się naprawdę liczy, to nie powszechna akceptacja, dążenie do sukcesu i ugody. Wielki Post jest po to, aby odnaleźć chrześcijańską tożsamość, tzn. miłość, która służy, a nie egoizm, który się posługuje innymi. Podejmijmy razem tę drogę jako Kościół, przyjmując popiół i spoglądając na Ukrzyżowanego. On, miłując nas, wzywa nas, abyśmy pojednali się z Bogiem i powrócili do Niego, aby odnaleźć samych siebie.

tłum.: Radio Maryja

Źródło: redemptor.pl