Ks. bp Jan Zając, kusztosz honorowy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia wspomina ks. kard. Franciszka Macharskiego

Ks. kard. Franciszek Macharski był u samej podstawy kultu Miłosierdzia Bożego, bo to nie tylko same Łagiewniki. Ks. kardynał jeszcze jako chłopak już spotykał się z kultem Miłosierdzia Bożego – w jego rodzinie były obrazki, modlono się, a potem – w miarę dorastania – b ył bardzo związany z tym kultem i stał na tej drodze ku miłosiernemu Bogu wraz z ks. kard. Andrzejem Deskurem. To byli dwaj apostołowie, którzy byli u samego źródła kultu Bożego Miłosierdzia. I gdy rozpoczął się już kult, ks. kard. Macharski już był na tej drodze, był związany z kaplicą, z grobem św. Siostry Faustyny. Przecież to on przygotowywał beatyfikację i kanonizację Siostry Faustyny. Był apostołem Bożego Miłosierdzia, który dawał świadectwo i słowem prowadził ludzi do Pana Jezusa Miłosiernego.
Gdy został arcybiskupem, to nie było wątpliwości, że będzie prowadzić ludzi do Boga bogatego w miłosierdzie. Hasło, które wziął sobie: „Jezu, ufam Tobie”, to nie był tylko napis na mitrze, ale to było zadanie jakie sobie postawił: budzić ufność w Jezusie Miłosiernym. I tak to trwało. A gdy przyszedł wybuch kultu Bożego Miłosierdzia, po spotkaniu z Ojcem Świętym, w 1997 roku powstała myśl, żeby wybudować duże Sanktuarium. U podstaw tej budowli był właśnie ks. kard. Macharski. Ojciec Święty podpisał się pod propozycją powstania tego Sanktuarium, ale od samego początku do samego końca przy nim był ks. kard. Franciszek Macharski. On wiedział, że to miejsce będzie punktem centralnym dla całego świata. I poszedł po linii Ojca Świętego, żeby głosić orędzie, stąd Bazylika w Łagienikach jest tak piękna i przyciąga swoim światłem, a nade wszystko jest miejscem spotkania wielu narodów z Miłosiernym Jezusem, ale pod czułą opieką św. Siostry Faustyny. W postawie ks. kard. Macharskiego nie można bowiem rozdzielać kultu Bożego Miłosierdzia i św. Siostry Faustyny. To była jedność – św. Siostra Faustyna prowadziła nieustannie swojego „podopiecznego”, troszcząc się również o jego zdrowie. Wiemy przecież, że to za jej wstawiennictwem ks. kard. Macharski został przed laty uzdrowiony. Miał więc być za co wdzięczny ksiądz kardynał, dlatego więc całe swoje życie poświęcił, żeby kult Bożego Miłosierdzia rozwijał się. I słowem i modliwą trwającą niemal nieustannie, ale też i postawą człowieka. Był miłosierny dla każdego człowieka, a na ostatnim etapie również był apostołem w przyjmowaniu cierpienia. To było świadectwo – oddał się całkowicie miłosiernemu Bogu, w ten sposób wypraszając Miłosierdzie Boże dla całego świata.

Not. mp