Z ks. Aleksandrem Wójtowiczem, wicerektorem Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach rozmawia Małgorzata Pabis

Zakończyła się peregrynacja obrazu Pana Jezusa Miłosiernego po Norwegii. Jak przebiegała?

Dobiegł końca 15-dniowy czas Peregrynacji Jezusa Miłosiernego i relikwii Apostołów Miłosierdzia: św. Faustyny i św. Jana Pawła II. Szczególny czas łaski dla norweskiej ziemi i dla żyjących tam uczniów Chrystusa z różnych narodowości. Nawiedzenie miało miejsce w wielkich miastach, np. Beregen, Forde, Stavanger / to miasta kilkudziesięciotysięczne /, a także w małych miasteczkach, gdzie grupa katolików liczyła ok. 20 wiernych, a były to: Sogn, Fiordane, Helgheim i Leirvik oraz Augesund. Na modlitwę przybywali indywidualnie w ciągu dnia, ale także czuwali we wspólnotach grup parafialnych biorąc udział w Eucharystii i licznie przystępując do sakramentu pokuty i pojednania. Obraz i relikwie nawiedziły 9 miejsc – punktów, w których prowadzone jest duszpasterstwo. Samochód – kaplica przejechał i przepłynął ponad 5 tys. km od krakowskich Łagiewnik i z powrotem. Tak więc można też powiedzieć, że Pan Jezus kroczył po Morzu Północnym, gdy płynęliśmy promem, by później na morzach dusz ludzkich uciszać wszelkie burze i niepokoje.

Ile osób, jakich narodowości w niej uczestniczyło?

Polacy, Tamilowie, Wietnamczycy, Filipińczycy, Chilijczycy, Afrykańczycy. Przybyli oni do Norwegii w różnym czasie i z różnych powodów, czasem w dość dramatycznych okolicznościach. Łączy ich to, że wszyscy są katolikami. Mają swoje wspólnoty religijne, dobrze zorganizowane. Pięknie się modlą i śpiewają, wielu z nich przeżyło koszmar wojny w swoich krajach, stąd ta emigracja, wielu ze względów ekonomicznych przybyło do Norwegii. Wśród nich najliczniejszą mniejszością są nasi Rodacy.
Wszyscy obecni się bardzo cieszyli z tego spotkania z Jezusem Miłosiernym. W parafii św. Pawła w Bergen peregrynacja była poprzedzona rekolekcjami. Na rozpoczęcie Nawiedzenia przybył ks. biskup Leszek Leszkiewicz z Tarnowa. Celebrował Eucharystię, głosił słowo Boże, spotkał się z kapłanami i wiernymi, szczególnie z Polakami tam mieszkającymi. To właśnie na zaproszenie i z inicjatywy kapłanów diecezji tarnowskiej ogień Bożego Miłosierdzia mógł rozpalać serca wiernych na ziemi norweskiej. Bardzo wielu dziękowało za tę możliwość modlitwy przed Obrazem, a przed relikwiami Apostołów Miłosierdzia tworzyły się kolejki, gdzie wszyscy w ciszy podchodząc wzbudzali sobie intencje, które z ufnością zanosili do Miłosiernego Jezusa całując relikwie Świętych Apostołów Miłosierdzia. Wielu dziękowało za dar kapłańskiej posługi a na ich obliczach można było odczytać głęboką radość z doświadczenia przebaczającej i umacniającej Miłości Miłosiernej.

Czy już można mówić o jakichś duchowych owocach?

Ufam, że one są i będą piękne i wielkie. Ożywienie wiary, wzrost pobożności, sięgnięcie do swej religijnej tożsamości tam na obczyźnie, gdzie tym szczególnie trzeba troszczyć się o wiarę, według niej żyć i rozszerzać swe serce w duchu miłosierdzia, otwierając się nie tylko na współziomków ale żyjąc solidarnie po bratersku w tej wielkiej wspólnocie różnych narodowości.

W parafii w Bergen zaraz po Nawiedzeniu Obrazu, rozpoczęła się tzw. „ mała Peregrynacja”, podczas której rodziny zapisywały się w kolejce po Obraz, aby mógł przybywać przez okres tygodnia w ich domu. W świątyni obecna była ”Złota Księga” postanowień, podziękowań, próśb, która zapisywała się pięknymi treściami wypływającymi z ludzkich serc. Modlimy się nieustannie ufając, iż to Nawiedzenie będzie wciąż przynosić piękne plony.

Dziękuję za rozmowę