Nowy metropolita wchodzi na drogi, które zostały wytyczone wieloma wiekami dziejów Kościoła w Krakowie i wpisuje się w jego charyzmat: charyzmat miłosierdzia. Mam nadzieję, że będzie twórczym kontynuatorem tych dziejów – mówi emerytowany biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej Jan Zając. Honorowy kustosz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach podkreśla, że głoszenie miłosierdzia Bożego będzie programem posługi abp. Jędraszewskiego w Krakowie.

Księże Biskupie, znał ksiądz poprzedników abp. Jędraszewskiego, ściśle z nimi współpracował i był świadkiem wielu ważnych momentów w dziejach Kościoła krakowskiego. Jakiej rady, z perspektywy tak bogatych doświadczeń, udzieliłby Ksiądz Biskup nowemu metropolicie na czas posługi w Krakowie?

Nie do mnie należy udzielanie rad księdzu arcybiskupowi, ale życzę mu, by z odwagą i entuzjazmem podejmował dziedzictwo biskupów krakowskich, które zaczęło się od św. Stanisława i trwa nieprzerwanie. A to dziedzictwo polega na wierności głoszeniu Ewangelii, które prowadzi człowieka do Kościoła, a także na towarzyszeniu człowiekowi na drogach zbawienia. Wierność Panu Bogu i Ewangelii. Wiem, że to brzmi bardzo ogólnie, ale jest to fundament, umocniony przez długą i bogatą historię Kościoła na tej ziemi. Ta wierność wyraża się w wytrwałości, w gotowości do dawania świadectwa życiem, w całkowitym oddaniu Panu Bogu i Kościołowi. Biskupi bowiem nie tylko głoszą, ale są świadkami tego, co głoszą.

Gdy do Krakowa przybywał abp Jędraszewski, w najbliższej rodzinie Ekscelencji wydarzyła się tragedia, którą dziś żyje cała Polska. Jak Ksiądz Biskup sądzi, co Pan Bóg chce chce powiedzieć Kościołowi w Krakowie i nowemu metropolicie przez męczeńską śmierć Helenki Kmieć?

Helenka uczyła się Ewangelii i codziennie dawała świadectwo swojej miłości do Jezusa. Codziennie. Aż do przelania krwi. Mamy świadomość, że do Boliwii nie pojechała na wypoczynek, ale po to, by pomagając dzieciom nieść Dobrą Nowinę tamtejszej społeczności. Dobrze wiedziała, że ten wyjazd jest niebezpieczny, ale jej decyzja była konsekwencją wyboru Jezusa. To nie był chwilowy kaprys młodej dziewczyny czy emocjonalne uniesienie serca. Jak bardzo tego świadectwa świat dziś potrzebuje, widzimy po reakcjach na to, co wydarzyło się w Boliwii. Ono już wydaje owoce dobra i pokoju w sercach wielu ludzi, którzy jej nawet nie znali, a dziś opłakują jej śmierć, bo pociągnęła ich jej życiowa postawa, jej umiłowanie Ewangelii, gotowość do poświęcenia. Helenka jest znakiem nie tylko dla ludzi młodych, ale i starszych. Ja sam zdumiewam się, choć przecież ją znałem, teraz, gdy dowiaduję się, co robiła, kim była dla wielu ludzi i ile dobra potrafiła zdziałać. Na tym polega teraz jej apostolstwo: ewangelizuje swoją męczeńską śmiercią i dla nas wszystkich jest przypomnieniem, że do wierności Ewangelii i dawania świadectwa wezwani są nie tylko biskupi, ale również ludzie świeccy.

Już od pierwszych chwil swojej wędrówki do katedry na Wawelu abp Jędraszewski podkreśla swój kult dla Bożego Miłosierdzia i deklaruje, że dołoży wszelkich sił, by orędzie z łagiewnik dotarło do wszystkich. Jakie perspektywy widzi Ksiądz Biskup dla głoszenia miłosierdzia wraz z nowym metropolitą?

Abp Jędraszewski kontynuuje dzieło, które rozpoczął św. Jan Paweł II, a potem kardynałowie Franciszek Macharski i Stanisław Dziwisz. Przyszedł do nas z Łodzi, gdzie miała początek duchowa droga św. Faustyny, więc orędzie płynące do świata z Łagiewnik jest bliskie jego sercu i zapewne stanie się programem jego posługi w Krakowie. Głoszenie Ewangelii miłosierdzia wiąże się z otwarciem na głoszenie miłosierdzia konkretnymi czynami. Miłosierdzie winno być nie tylko głoszone, ale i czynione, o czym przypomina Kościół w obchodach Roku św. Brata Alberta. To zresztą znamienne, że abp Jędraszewski właśnie w tym czasie rozpoczyna swoją misję w Krakowie. Widzimy więc, że nowy metropolita wchodzi na drogi, które zostały wytyczone wieloma wiekami dziejów Kościoła w Krakowie i wpisuje się w jego charyzmat: charyzmat miłosierdzia. Mam nadzieję, że będzie twórczym kontynuatorem tych dziejów.

Rozmawiała Magdalena Dobrzyniak