Ks. Franciszek Ślusarczyk (Kraków-Łagiewniki)                              

Cenne skarby w kruchych naczyniach

Łagiewnickie sanktuarium Bożego Miłosierdzia jest wymownym znakiem, jak Bóg bogaty w miłosierdzie najcenniejsze skarby swojego serca składa w geście zaufania w kruche naczynia ludzkich serc. Ze skromnego „Domu Miłosierdzia” wybudowanego dla „upadłych kobiet” na peryferiach miasta, wyrosło po latach centrum kultu Bożego Miłosierdzia dla całego świata! Dla Boga nie ma nic niemożliwego, a sprawy - po ludzku trudne - stają się możliwe do spełnienia wówczas, gdy człowiek z ufnością otworzy swój umysł i serce na Boże działanie.

Wsród postaci, które przed laty Pan Bóg włączył w swoje zbawcze plany jest Książe Aleksander Lubomirski (1802-1893) – człowiek świecki, bogaty, a zarazem wielki filantrop, dziś powiedzielibyśmy: człowiek z dużą „wyobraźnią miłosierdzia”. Urodzony w Krakowie 11 sierpnia 1802 roku, był najmłodszym dzieckiem generała Franciszka Ksawerego Lubomirskiego i jego trzeciej żony Marii Naryszkin; wnukiem wojewody kijowskiego i bracławskiego Stanisława Lubomirskiego. W wieku 21 lat ożenił się z Julią Radziwiłł, która była wnuczką podkomorzego litewskiego – Stanisława Radziwiłła. Jako człowiek biznesu przez lata dorobił się ogromnego majątku inwestując szczęśliwie również w akcje Kompanii Sueskiej.

Dysponował wielkim bogactwem, ale miał również otwarty umysł i serce, dlatego ufundował dwa wielkie dzieła dobroczynne. Pierwszym z nich było Schronisko dla Chłopców w Krakowie przy ul. Rakowickiej 27, gdzie obecnie mieści się gmach główny Uniwersytetu Ekonomicznego. Do prowadzenia tego schroniska poprosił Księży Misjonarzy ze Stradomia. Drugim dziełem było stworzenie podobnego Schroniska dla Dziewcząt w podkrakowskich Łagiewnikach oraz zbudowanie kaplicy i klasztoru dla Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, które podjęły troskę wychowawczą nad tym „Domem Miłosierdzia”. Fundacja Aleksandra Lubomirskiego była zawsze pod opieką Biskupa Krakowskiego, począwszy od kard. Albina Dunajewskiego.

Sam książę Aleksander zmarł 12 czerwca 1893 r. w Paryżu i został pochowany na cmentarzu Père-Lachaise. Odszedł nie zostawiając żadnego potomka i pewnie nigdy nawet nie marzył o tym, że niemal w 200 rocznicę jego urodzin na terenie Fundacji jego imienia, syn polskiej ziemi – św. Jan Paweł II jako papież będzie konsekrował nową Bazylikę i zawierzy cały świat Bożemu Miłosierdziu! Najcenniejsze skarby Bożej miłości - złożone w kruche naczynia ludzkich serc - wydają zdumiewające owoce dla kolejnych pokoleń!

W tej przestrzeni Miłosierdzia dorastało do apostolstwa również serce skromnej siostry zakonnej Faustyny Kowalskiej (1905-1938). Helenka od dzieciństwa była wrażliwa na Boże natchnienia, posłuszna Jezusowi, choć wiele spraw mogła zrozumieć dopiero z perspektywy nieba. W kruchym naczyniu jej serca Pan Bóg złożył wielkie pragnienie, by prawda o Jego Miłosierdziu mogła z nową mocą dotrzeć do świata, poranionego dwoma zbrodniczymi totalitaryzmami: niemieckiego nazizmu z dramatem wojny oraz okupacji i równie bolesnego w skutkach bezbożnego komunizmu. Nowe formy kultu Bożego Miłosierdzia począwszy od Obrazu z wymownym podpisem: „Jezu, ufam Tobie”, poprzez Koronkę do Bożego Miłosierdzia, Godzinę Miłosierdzia, szerzenie czci Miłosierdzia, nowennę i samo święto Bożego Miłosierdzia ustanowione przez Jana Pawła II na przełomie tysiącleci dla całego świata – wszystkie te „Boże narzędzia” prowadzą do odkrywania niezawodnego źródła nadziei.

Siostra Faustyna miała świadomość wielu ograniczeń, wobec których po ludzku czuła się bezradna, ale Jezus zapewniał ją wiele razy, że jest to Jego dzieło, lecz jej rola jest niezastąpiona. „W Starym Zakonie wysyłałem proroków do ludu swego z gromami. Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z Moim miłosierdziem – mówił Jezus do Faustyny. Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do swego miłosiernego Serca” (Dz. 1588). Jej bezgraniczne zaufanie Bożej mądrości było gestem otwarcia na pełnienie woli Ojca, objawioną nam przez Jezusa podczas Jego ziemskiej działalności i objawianą wciąż w dalszej historii zbawienia. „Jesteś sekretarką Mojego miłosierdzia; wybrałem cię na ten urząd w tym i przyszłym życiu” (Dz. 1605) – mówił Jezus do swojej wiernej uczennicy. Ziemskie życie Faustyny trwało zaledwie 33 lata. Było naznaczone poważną chorobą gruźlicy i wieloma ograniczeniami związanymi z życiem zakonnym. Miała jednak świadomość, że jest to dopiero początek dzieła, które Bóg pragnie poprowadzić dalej. „Czuję dobrze, że nie kończy się posłannictwo moje ze śmiercią, ale się zacznie. O dusze wątpiące, uchylę wam zasłony nieba, aby was przekonać o dobroci Boga, abyście już więcej nie raniły niedowierzaniem najsłodszego Serca Jezusa. Bóg jest Miłością i Miłosierdziem” (Dz. 281) – napisała Siostra Faustyna w swoim „Dzienniczku” już 4 lata przed swoim odejściem do domu Ojca.

Jakimi drogami to Boże Miłosierdzie już podczas okupacji, a póżniej po wojnie wędrowało i nadal wędruje dzisiaj po świecie, możemy się dowiedzieć z relacji osób, które od lat zaangażowały się w to Boże dzieło. Nie byłoby jednak pełnego rozwoju kultu Bożego Miłosierdzia bez trafnego rozpoznania tego wyjątkowego „znaku czasu” przez młodego najpierw studenta polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, następnie alumna tajnego Seminarium Duchownego w Krakowie, Karola Wojtyłę (1920-2005), szukającego niezawodnego źródła nadziei dla siebie podczas wojny i okupacji, a później także – już jako kapłan, biskup i papież, dla poranionego i zagubionego świata.

U początku pontyfikatu Jana Pawła II pojawia się niezwykła encyklika o Bożym Miłosierdziu „Dives in misericordia” (30 XI 1980), w której wyjaśnia, że: „Właściwym i pełnym znaczeniem miłosierdzia nie jest samo choćby najbardziej przenikliwe i najbardziej współczujące spojrzenie na zło moralne, fizyczne czy materialne.  W swoim właściwym i pełnym kształcie miłosierdzie objawia się jako dowartościowywanie, jako podnoszenie w górę, jako wydobywanie dobra spod wszelkich nawarstwień zła, które jest w świecie i w człowieku.” (DiM 6). Ten trud wydobywania dobra spod różnych nawarstwień zła, zagubienia, nieprawości, ujawnia się nie tylko w nauczaniu Ojca Świętego, podczas kolejnych pielgrzymek do świata, również do naszej Ojczyzny, wielu cennych dokumentach Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, ale i w spotkaniach z ludźmi, którzy garną się do Następcy św. Piotra i do których on podążał z orędziem Prawdy, nadziei i miłości.

Dla nas charakterystycznym jest fakt, że kiedy Jan Paweł II był już bardzo schorowany, cierpiący, chciał jeszcze koniecznie przybyć do krakowskich Łagiewnik, by dokonać konsekracji nowej świątyni jako współczesnej arki ocalenia i zawierzyć cały świat Bożemu Miłosierdziu. Mówił wówczas tak: „Trzeba, aby wołanie o Boże miłosierdzie płynęło z głębi serc ludzkich, pełnych cierpienia, niepokoju i zwątpienia, poszukujących niezawodnego źródła nadziei. Dlatego przychodzimy dziś tutaj, do łagiewnickiego sanktuarium, aby na nowo odkrywać w Chrystusie oblicze Ojca, który jest "Ojcem miłosierdzia oraz Bogiem wszelkiej pociechy" (por. 2 Kor 1, 3). Pragniemy oczyma duszy wpatrywać się w oczy miłosiernego Jezusa, aby w głębi Jego spojrzenia znaleźć odbicie własnego życia oraz światło łaski, którą już po wielekroć otrzymaliśmy i którą Bóg zachowuje dla nas na każdy dzień i na dzień ostateczny.” (17 VIII 2002). Przez kolejne lata od tego historycznego wydarzenia spełniają się nieustannie prorocze słowa Papieża, który mówił wprost, że jest przekonany, że Bóg obrał sobie to miejsce, „aby tu wylewać łaski i udzielać swego miłosierdzia. Modlę się, by ten kościół był zawsze miejscem głoszenia orędzia o miłosiernej miłości Boga; miejscem nawrócenia i pokuty; miejscem sprawowania ofiary eucharystycznej - źródła miłosierdzia; miejscem modlitwy - wytrwałego błagania o miłosierdzie Boże dla nas i całego świata.”

Przygotowanie tego miejsca Boża Opatrzność złożyła w ręce jego następcy na stolicy św. Stanisława BM w Krakowie – Ks. Kard. Franciszka Macharskiego (1927-2016). Kapłan ten dojrzewał od dzieciństwa w blasku Bożej miłości, a kiedy został Pasterzem Kościoła krakowskiego, wówczas Boże Miłosierdzie wpisał na stałe w swój herb i pasterską posługę. Zapytany kiedyś, w jaki sposób poznał to orędzie, podzielił się doświadczeniem sprzed 80 lat mówiąc tak: „Dowiedziałem się z obrazków, które zostały wydrukowane w 1937 r., a siostra Faustyna była strasznie z nich dumna. Wydano je w Krakowie, była to biało-czarna reprodukcja obrazu Eugeniusza Kazimirowskiego, namalowanego w Wilnie według wskazówek siostry Faustyny i te obrazki z krótkimi modlitewkami krążyły już między wiernymi. Kiedy przyszedł czas wojny, a my myśleliśmy, dając wiarę jakiejś przepowiedni, że będzie trwała sto dni, ten czarno-biały obrazek – znak ufności – pojawił się w naszych domach. Był blisko krzyżyka i wody święconej przy drzwiach wejściowych, która była szczególnie ważna, gdyż wówczas wychodziliśmy z domu i robiliśmy znak krzyża, będąc świadomi, że możemy już nigdy do niego nie wrócić.” (O Bożym Miłosierdziu, Ojcu Świętym i św. Faustynie, Kraków 2003, s. 123).

Woda święcona, krzyżyk i czarno-biały obrazek Jezusa Miłosiernego! Te trzy proste, lecz wymowne znaki żywej więzi z Bogiem, umacniały wiarę Polaków podczas ciemnej nocy okupacji oraz wskazywaly drogę ku światłości i nadziei. Idąc za tym światłem prowadził kard. Franciszek Macharski już jako metropolita krakowski starania o rozszerzenie kultu Bożego Miłosierdzia, troskę o beatyfikację i kanonizację Siostry Faustyny oraz budowę nowej świątyni ku czci Bożego Miłosierdzia. Jakże musiały uradować go słowa Jana Pawła II, które wypowiedział podczas jej konsekracji: „Gorąco wierzę, iż ta nowa świątynia pozostanie na zawsze miejscem, w którym ludzie będą stawać przed Bogiem w Duchu i w prawdzie. Będą przychodzić tu z ufnością, jaka towarzyszy każdemu, kto z pokorą otwiera swe serce na działanie miłosiernej miłości Boga - tej miłości, której największy grzech nie zdoła przezwyciężyć. Tu w ogniu Bożej miłości ludzkie serca pałać będą pragnieniem nawrócenia, a każdy, kto szuka nadziei, znajdzie ukojenie.” Istotnie, przybywają do tego miejsca z ufnością pielgrzymi różnych kultur, języków i narodów, a wśród nich Benedykt XVI, który w tej świątyni spotkał się z chorymi oraz jego następca papież Franciszek, który podczas Światowych Dni Młodzieży przyprowadził tu ogromną rzeszę młodych ludzi z całego świata, aby im ukazać, gdzie należy szukać prawdziwej mądrości i nadziei.

Wymownym świadkiem realizacji Bożych planów dotyczących rozwoju kultu Bożego Miłosierdzia był przez niemal 40 lat posługi u boku świętego Papieża Jana Pawła II jego niestrudzony sekretarz Ks. Stanisław Dziwisz. Podczas papieskich pielgrzymek mógł się przekonać, jak bardzo współczesny świat potrzebuje Bożego światła i miłosierdzia. Kiedy Boża Opatrzność zleciła mu misję prowadzenia Kościoła Krakowskiego, podjął odważną decyzję, aby poszerzyć przestrzeń Miłosierdzia poprzez Centrum „Nie lękajcie się” oraz Sanktuarium Jana Pawła II na „Białych Morzach”. Ks. Kard. Stanisław Dziwisz pamiętał o tym, że właśnie w tej scenerii dawnego Solvay’u dojrzewała myśl Karola Wojtyły do pójścia za głosem powołania kapłańskiego, a jego droga z miejsca okupacyjnej pracy do mieszkania na Dębnikach prowadziła tak często przez kaplicę w Łagiewnikach, gdzie młody Karol szukał światła i pomocy, aby trafnie rozpoznać Boże zamiary i plany na dalsze życie. W ten sposób na modlitwie kruche naczynie jego serca dojrzewało do przyjęcia cennych darów Bożego Miłosierdzia, by nimi ubogacać Kościół i świat, do którego miał być posłany.

W spotkaniu z Panem Jezusem w sakramentach świętych, na modlitwie, adoracji, osobistej refleksji, dojrzewają również serca przybywających tu pielgrzymów. Jednym z owoców „Roku Miłosierdzia” jest powstanie nowego nabożeństwa, jakim jest „Droga Miłosierdzia”. Składa się z trzech części, a każda z nich zawiera siedem symbolicznych spotkań z Jezusem Miłosiernym. Pierwsza część to spotkania w blasku wiary – podczas publicznej działalności Jezusa, który nie tylko głosi Dobrą Nowinę, ale wciąż objawia swoje miłosierdzie wobec człowieka ślepego, trędowatego, paralityka, jawnogrzesznicy czy opętanych. W drugiej części objawia się nam krzyż niosący nadzieję – podczas krzyżowej drogi Zbawiciela, kiedy On niejako potrzebuje naszego miłosierdzia, a zarazem obdarza darem miłości uczestników tego zbawczego dramatu. Kolejnych siedem spotkań po Zmartwychwstaniu Chrystusa objawia nam Miłosierdzie, które jest najcenniejszym darem miłości i nadziei dla całego świata. Każde spotkanie rozpoczyna się od fragmentu Ewangelii, zawiera teksty zaczerpnięte z Dzienniczka św. Faustyny oraz nauczania św. Jana Pawła II. Ilustracją każdego ze spotkań są krótkie 3-minutowe filmy, ukazujące Jezusa wędrującego ulicami miasta, spotykającego ewangeliczne postacie we współczesnych realiach życia. Historia zbawienia wciąż trwa, zaś „Droga Miłosierdzia” może być pomocą i szansą do dalszego kształtowania „wyobraźni miłosierdzia” wraz z apostołami Jezusa Miłosiernego, którzy są dla nas żywą Ewangelią. Na tym szlaku jest miejsce dla każdego z nas! Nabożeństwo to było już przeżywane wiele razy a także transmitowane przed Niedzielą Miłosierdzia przez TVP3 oraz TV Polonia. Ma także zatwierdzenie Konferencji Episkopatu Polski.

Międzynarodowa Akademia Miłosierdzia Bożego w Krakowie - patrząc od strony ludzkiej - jest również kruchym narzędziem, które trzeba doskonalić, ale może się stać miejscem i sposobem przekazywania wielkich Bożych treści dla całego świata. To kameralne spotkanie jest szansą, aby z nadzieją spojrzeć ku przyszłości. Kult Bożego Miłosierdzia rozwija się w różnych krajach często w sposób imponujący. Trzeba tym bardziej powracać do tych źródeł, z których ta iskra Bożej łaski wychodzi. Właśnie dlatego ks. kard. Stanisław Dziwisz utworzył w Krakowie przed 6 laty (8 XII 2011) tę uczelnię o tak specyficznym profilu, by w sposób kompetentny podejmowała kolejne zagadnienia związane z nowymi formami kultu Bożego Miłosierdzia, które ubogacają skarbiec Kościoła Powszechnego.