W czwartek (16 sierpnia 2018 roku) w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach rozpoczęło się triduum przed piątą Ogólnopolską Pielgrzymką Czcicieli Bożego Miłosierdzia do Sanktuarium w Łagiewnikach. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił ks. dr Stanisław Mieszczak SCJ. Hasłem czwartkowego dnia były słowa: „Jak śpiew i muzyka stają się modlitwą".

Na początku Eucharystii ks. Mieszczak zauważył, że zbliżamy się do pielgrzymki czcicieli Bożego Miłosierdzia, w czasie której w tym roku zostaną poświęcone organy w świątyni. - Cieszymy się z tego wydarzenia. Widzimy jak jest ono wkomponowane w rocznicę poświęcenia bazyliki przez św. Jana Pawła II. Prośmy, by łaski związane z tym wydarzeniem ubogaciły nasze serca i abyśmy umieli odpowiedzieć na nie – powiedział.

W homilii sercanin podkreślił, że w tej świątyni sam nasz Pan troszczy się o otwartość naszych serc, abyśmy umieli dzielić się tym co mamy. - Cały klimat tego miejsca pozwala nam przybliżać się do Bożego Miłosierdzia, by każdy z nas potem mógł tym miłosierdziem promieniować, dzielić się tym miłosierdziem – mówił.

Kaznodzieja zauważył, że w tym roku w bazylice pojawił się nowy instrument – organy. Postawił pytanie czy są one potrzebne, czy trzeba było wyłożyć na nie tak wiele pieniędzy? I odpowiadał:

- Prawda, że to tylko instrument, ale instrument szczególny. Towarzyszy naszej modlitwie i uzupełnia, dopowiada to, co głos człowieka nie jest w stanie wypowiedzieć. Ten instrument pozwala radośnie rozbrzmiewać pieśniami, uwielbiając Pana. Pozwala szeptać, gdy stajemy wobec tajemnicy Boga i prawie grzmieć, gdy dostrzegamy wielkość Bożego Majestatu. To pobudza nas do modlitwy.Uświadamia, że tu dzieją się wielkie sprawy. Pozwala nam wołać do Boga – zauważał ks. Mieszczak. - Gdy towarzyszy nam w kościele muzyka zawsze łatwiej nam powiązać to, co się dzieje tu na ziemi z tym, co jest w Niebie. Łączymy się z chórami anielskimi – zauważył.

Kaznodzieja mówił, że na organy składają się tysiące piszczałek, a wszystkie razem, nastrojone, tworzą niezwykłą harmonię. Zaznaczał, że pięknie nastrojony instrument będzie prowadził nas do Pana Boga.

Piątek i sobota będą kolejnymi dniami triduum. O godz. 18 sprawowane będą Msze św., w czasie których homilie głosić będzie ks. dr Stanisław Mieszczak SCJ. W kolejne dni towarzyszyć będą im hasła: "Harmonia i piękno przybliżają Boga" oraz "Oddać Bogu czyli ubogacić”.

W niedzielę odbędzie się V Ogólnopolska Pielgrzymka Czcicieli Bożego Miłosierdzia do Sanktuarium w Łagiewnikach. Po Godzinie Miłosierdzia ks. abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, poświęci nowe organy w Bazylice.

mp


Homilia
Kraków - 16.08.2018
I dzień Triduum przed pobłogosławieniem organów

 

Kiedy śpiew i muzyka stają się modlitwą

Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy!

Jezus uczy nas w dzisiejszej Ewangelii miłosierdzia i wielkoduszności, a miarą tej postawy jest postępowanie Boga w stosunku do człowieka. Pan z dzisiejszej Ewangelii podarował nieuczciwemu słudze dziesięć tysięcy talentów (suma dla nas niewyobrażalna), a on z kolei nie potrafił swojemu dłużnikowi podarować stu denarów, co było nieproporcjonalnie małe w stosunku do jego długu. W ten sposób Pan Jezus opisuje wielką łaskawość Boga, który obdarza nas łaską swojego odkupienia. Przypomina to rzeczywiście owe dziesięć tysięcy talentów, niemal wagon srebra. Pan Bóg daje nam tak wiele, a człowiek czasem nie jest w stanie podarować tak mało. Właśnie! Warunkiem jest zrozumienie wartości daru Bożego. Człowiek musi dostrzec, że ten niewyobrażalny dar pochodzi od miłosiernego dla nas Boga. Gdy ten dar zostanie przyjęty świadomie powoduje on radość wewnętrzną, ubogaca człowieka czyni go otwartym również na innych.

Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy! Oto w naszej bazylice Bożego Miłosierdzia, w tym świętym miejscu i na tym wzgórzu, sam nasz Pan troszczy się o otwartość naszego serca, byśmy te skarby Jego miłości do nas umieli należycie ocenić i przyjąć. Pewnie, że tym najważniejszym dla nas skarbem jest przede wszystkim łaska odkupienia i przemiany serca. Ta łaska, która dociera do nas przez sakrament pojednania i Eucharystię. Ale przecież cały klimat tego świętego miejsca pomaga nam w przybliżeniu się do źródła miłosierdzia, by potem każdy z nas mógł tym miłosierdziem promieniować wobec innych, dzielić się z innymi.

W tym tworzeniu klimatu, sprzyjającego poznaniu Bożego Miłosierdzia pojawił się tutaj i ten wspaniały instrument, organy, które ubogacają naszą modlitwę. Czy były potrzebne w tym miejscu? Czy trzeba było wyłożyć na ten instrument tyle pieniędzy? Spróbujmy się przyjrzeć i dostrzec jego wartość.

Prawda, że organy to tylko instrument, ale instrument szczególny. Towarzyszy on bowiem naszej modlitwie i uzupełnia, niejako dopowiada to, czego głos ludzki nie jest w stanie do końca wyrazić. On potrafi wraz z nami radośnie rozbrzmiewać pieśniami uwielbienia Pana Boga, potrafi wraz z nami płakać i kajać się pokorą przed Bogiem. Potrafi niemal szeptać gdy stajemy wobec tajemnicy Boga i potrafi też prawie grzmieć, gdy dostrzegamy wielkość Bożego Majestatu. To wszystko pobudza nas do modlitwy. To wszystko ukazuje nam, że w tym miejscu dokonują się wielkie Boże sprawy. Ten instrument pomaga nam wołać do Boga.

Ale przyjrzyjmy mu się z bliska. Jego istotnym elementem jest piszczałka. Jest to element drewniany lub metalowy, odpowiednio skonstruowany i przemyślany, ale martwy. Dopiero gdy ktoś tchnie w niego strumień powietrza ożywa i wydaje odpowiedni dźwięk. Czy nie przypomina to tego opisu, jaki znajdujemy w Księdze Rodzaju, dotyczącego stworzenia człowieka? Oto autor biblijny pod Bożym natchnieniem, opisuje jak Pan Bóg uformował człowieka z prochu ziemi, a potem tchnął w niego tchnienie życia i oto człowiek stał się istotą żyjącą. Uformował człowieka, a potem tchnął w niego tchnienie życia! Ta piszczałka też żyje wtedy, gdy przepływa przez nią strumień powietrza.

Ale jest tutaj jeszcze coś więcej. W naszych organach mamy około 5000 tysięcy takich piszczałek. Każda jest inna, ale wszystkie one ożywają pod wpływem tego samego strumienia powietrza, ale każda wydaje inny dźwięk. To znowu przypomina coś z naszego zgromadzenia liturgicznego. Gromadzimy się razem, ale przecież każdy z nas jest inny gdy tutaj przychodzimy. Każdy z nas żyje czymś innym. Ale gdy ożywia nas ten sam Duch Boży zaczynamy tworzyć wspaniałą wspólnotę Kościoła. Wspaniałą harmonię Bożą, tak jak w tym wspaniałym instrumencie trzeba było przez wiele dni i miesięcy z tej różnorodności zbudować harmonię miłą dla ucha. . , ale każdy z nas wydaje inne owoce Ducha. Gdy jednak ożywia nas ten sam Duch i każdy przynosi inne owoce, to z tej naszej różnorodności rodzi się wspaniała harmonia Kościoła świętego. Nasza różnorodność jest potrzebna i jest owocem działania Ducha Bożego. Ilustrują tę prawdę harmonijnie rozbrzmiewające nasze organy, które przez wiele dni, pieczołowicie i fachowo, były strojone, intonowane.

Czy to wszystko jest nam potrzebne? Czy jest nam potrzebna muzyka i śpiew kościelny? Niektórzy mówią, że to wydłuża nabożeństwo. Niepotrzebnie wydłuża. A jednak doświadczenie człowieka modlącego się jest zupełnie inne.

Ten instrument można postawić w sali koncertowej i można postawić w kościele. Tutaj stawiamy go częściej. Widać w kościele jest bardziej potrzebny, bo w nim spełnia szczególną rolę. Gdy postawimy go w sali koncertowej służy przede wszystkim pewnym doznaniom estetycznym. Cieszymy się pięknem, cieszymy się wspaniałym bogactwem dźwięków, bo one ubogacają człowieka. Ale ten sam instrument w kościele również będzie ukazywał to piękno. Będzie tworzył w nas doznanie estetyczne, ale w tym miejscu, instrument poświęcony Panu Bogu, będzie pomagał nam zwracać się do Pana Boga, będzie ukazywał Jego wielkość, będzie ci pomagał wołać „Ojcze nasz”, wydobywając całe bogactwo uczuć z naszego serca. Ten instrument pomoże ci śpiewać, a to jest coś więcej niż mówić. Modlitwa śpiewem angażuje całego człowieka i jego zdolności, udzielone mu przez Pana Boga.

Takim wspaniały przykładem jest modlitwa i śpiew psalmów. Weźmy dla przykładu Psalm 104, gdzie psalmista zachwyca się dziełami Bożymi:

Jak liczne są dzieła Twoje, Panie!

Tyś wszystko mądrze uczynił,

ziemia jest pełna Twoich stworzeń.

Oto jest morze, ogromne i szerokie,

a w nim żyjątek bez liku,

zwierząt wielkich i małych.

I można ten psalm recytować jako modlitwę zachwytu i wdzięczności wobec Pana Boga. Ale gdy doświadczenie Kościoła podpowie nam melodię, przy pomocy której możemy zaśpiewać ten psalm, wtedy w naszym sercu odtwarza się ta radość i uwielbienie Boga, którą zauważamy w końcówce tego psalmu:

Póki mego życia, chcę śpiewać dla Pana,

grać mojemu Bogu, póki życia starczy.

Niech miła Mu będzie pieśń moja,

będę radował się w Panu.

I to doświadczenie również ułatwia odpędzenie zła i złego ducha. Psalm prowadzi dalej naszą modlitwę śpiewaną:

Niech znikną z ziemi grzesznicy

i niech już więcej nie będzie występnych.

Błogosław, duszo moja, Pana!

I w ten sposób człowiek przenosi się duchem na inny poziom, tak bardzo potrzebny w życiu.

Tutaj, gdy posługujemy się śpiewem, gdy towarzyszy nam muzyka w liturgii, w kościele, wtedy jakoś łatwiej nam powiązać to co jest tutaj na ziemi z tym, co jest w niebie. Gdy przyjmujemy Komunię świętą, doświadczamy tego co niebiańskie i umacnia się w nas pragnienie nieba. Ale to pragnienie nieba rozwija się w nas również gdy śpiewamy. Wiara podpowiada nam, że łączymy się wtedy z chórami anielskimi i świętymi w niebie. Każda prefacja kończy się słowami:

Przez Niego Twój majestat uwielbiają zastępy Aniołów, * którzy zawsze się radują w Twojej obecności. * Prosimy, aby i nasze głosy przyłączyły się do nich, * razem z nimi wołając: Święty, Święty

To nie jakiś slogan, ale wielowiekowe doświadczenie Kościoła modlącego się.

Modlimy się razem, a śpiew i muzyka pomagają nam w tworzeniu tej wspólnoty i jedności. Ale czasem, nawet w naszych środowiskach, mogą być lekceważone i nawet wyśmiane. Szczególnie wspólne śpiewanie bywa traktowane jako ludowe, mało nowoczesne. Przypomina się tu doświadczenie Dawida, który porwany natchnieniem prorockim śpiewał i tańczył, gdy Arka Pana wprowadzana była do Świętego Miasta. Wyśmiewała go za to jego żona Mikal, córka Saula:

«O, jak to wsławił się dzisiaj król izraelski, który się obnażył na oczach niewolnic sług swoich, tak jak się pokazać może ktoś niepoważny».

Ale Dawid odpowiedział jej z przekonaniem:

«Przed Panem, który wybrał mnie zamiast ojca twego i całej twej rodziny i ustanowił mnie wodzem ludu Pańskiego, Izraela, przed Panem będę tańczył. I upokorzyłbym się jeszcze bardziej. Choćbym miał się poniżyć w twoich oczach, to u niewolnic, o których mówisz, sławę bym jeszcze zyskał».

Czy jest nam potrzebny śpiew i muzyka w kościele? Czy jest nam potrzebny ten instrument? Znalazłem wspaniała homilię świętego Jana Chryzostoma, który widać też borykał się z podobnymi pytania swoich wiernych już w czwartym wieku i próbuje im odpowiedzieć na nie. W odpowiedzi daje im przykład z codziennego życia. Mówi, że tak łatwo wielu używa nieraz piosenek bezsensownych, a nawet niemoralnych. Wydaje się, że to nie ma żadnego wpływu na człowieka, a jednak tak nie jest. Drzewo, które rośnie obok naszego domu, przynosi wspaniałe owoce, gdy ziemia w której rośnie będzie odpowiednia i nawożona. Gdy jednak tę ziemię zanieczyścisz, gdy jej zabraknie odpowiednich nawozów, na próżno będziesz oczekiwał pięknych owoców. Tak jest i z życiem człowieka. Jeśli jego duch karmi się tym co dobre, to w całym swoim życiu przyniesie wiele dobra. To co pomaga „uprawiać” glebę naszej codzienności, naszego serca jest śpiew psalmów, których trzeba się nauczyć. A nasi ojcowie uczyli nas, że śpiew pieśni w kościele i w domu, przy pracy tworzy w nas serce nowe, oddane Panu Bogu i drugiemu człowiekowi. Śpiew pobożnych pieśni kształtuje naszą duszę, jest wyznawaniem wiary, w której urodziliśmy się i w której żyjemy. Jeśli gleby naszego serca nie będziemy ubogacać to jakże mają się potem pokazać dobre owoce.

To dlatego ojcowie nasi uczyli nas, że trzeba śpiewać pieśni, trzeba się nimi radować, trzeba się modlić pieśniami. Od samego rana śpiewali godzinki i inne pieśni ku czci Matki Bożej, bo w ten sposób ta modlitwa wchodziła głębiej do serca człowieka. Potrzebne nam to jest, bo natura człowieka tego wymaga. Piękny śpiew i muzyka pozwalają nam lepiej dostrzec i cieszyć się wielkim Bożym Miłosierdziem.

Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy! Niech to doświadczenie ożywia naszą modlitwę i pozwoli nam śpiewać na chwałę Pana. Amen.