Piątek (17 sierpnia 2018 roku) to drugi dzień triduum przed piątą Ogólnopolską Pielgrzymką Czcicieli Bożego Miłosierdzia do Sanktuarium w Łagiewnikach. W tym dniu minęła 16. rocznica poświęcenia bazyliki i zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu przez św. Jana Pawła II. O godz. 18 sprawowana była Msza św., której przewodniczył i homilię wygłosił ks. dr Stanisław Mieszczak SCJ. Hasłem piątkowego dnia były słowa: „Harmonia i piękno przybliżają Boga".

Ks. Mieszczak przypomniał dzień, kiedy św. Jan Paweł II poświęcił świątynię w Łagiewnikach. - Poświęcona świątynia jest miejscem szczególnej obecności Pana Boga. Miejscem, gdzie spływa szczególne błogosławieństwo dla modlących się. Miejscem, gdzie objawia się chwała Boża, która przemienia wnętrze człowieka i pozwala mu unieść się przed Boży majestat – mówił.

Jak podkreślał kaznodzieja, w łagiewnickiej świątyni obłok chwały Pana jest nieustannie obecny. - Przejawia się w doświadczeniu modlących się, w działaniu na skruszone serca penitentów i w sercach tych, którzy przyjmują Komunię Świętą – zauważał i dodawał: - Teraz ta nasza świątynia zostaje wzbogacona o jeszcze jeden znak – o organy. Wspaniały instrument zbudowany z sercem i wiarą przez projektantów. (…) W ich głosie można dostrzec blask Bożego błogosławieństwa.

Ks. Mieszczak mówił o trudnej drodze powstawania organów w bazylice w Łagiewnikach i postawił pytanie: - Czy dziś z naszego serca nie wyrwie się pieśń wdzięczności?

Kaznodzieja podkreślał, że muzyka organowa w kościele daje poczucie przebywania w innej rzeczywistości. - Nasza dusza dzięki niej łatwiej odnajduje Pana Boga, wychodzi niejako poza materialną ograniczoność. (...) Jest Bożym darem da nas. Muzyka organowa to nie tylko dekoracja i upiększenie – wyjaśniał.

Sercanin zaznaczał, że organy to wspaniały instrument, który w najwyższym stopniu potrafi oddać wnętrze człowieka, jego ból, cierpienie, radość i wdzięczność. -Potrafi poruszyć duszę człowieka do granic jej możliwości. Jest to instrument ukształtowany do modlitwy, do kontaktu z Panem Bogiem – mówił.

Sobota będzie ostatni dniem triduum. O godz. 18 sprawowana będzie Msza św., w czasie której ks. dr Stanisław Mieszczak SCJ mówił będzie na temat: "Oddać Bogu czyli ubogacić”.

W niedzielę odbędzie się V Ogólnopolska Pielgrzymka Czcicieli Bożego Miłosierdzia do Sanktuarium w Łagiewnikach. Po Godzinie Miłosierdzia ks. abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, poświęci nowe organy w Bazylice.

mp


Homilia
Kraków - 17.08.2018
II dzień Triduum przed pobłogosławieniem organów w Bazylice Bożego Miłosierdzia

 

Piękno i harmonia objawiają nam Boga

 

„Słowa Twe, Panie, są duchem i życiem”!

Przeżywamy dzisiaj rocznicę poświęcenia – konsekracji tej świątyni. Dokonał tego, jak pamiętamy, św. Jan Paweł II 17 sierpnia 2002 roku. Doświadczony krzyżem swojego cierpienia wołał wtedy do Boga słowami modlitwy:

„… ześlij pełnię błogosławieństwa na ten kościół i ołtarz, aby były miejscem świętym i stołem przygotowanym dla składania Chrystusowej Ofiary. … Niech wznosi się tutaj miła Tobie ofiara chwały, a głos ludzi złączony ze śpiewem Aniołów, niech rozbrzmiewa w nieustannej modlitwie za zbawienie świata”.

Kochani, oto kościół poświęcony Panu Bogu, jest miejscem Jego szczególnej obecności, miejscem, gdzie spływa Jego błogosławieństwo dla zgromadzonych i modlących się wiernych. Dodajmy jeszcze - jest miejscem, gdzie objawia się chwała Boża, która przemienia wnętrze człowieka i pozwala mu unieść się przed Boży Majestat.

W drugiej Księdze Kronik autor biblijny opisuje uroczyste oddanie Bogu świątyni zbudowanej przez króla Salomona. Wśród wielu ciekawych szczegółów tego opisu jeden dzisiaj staje się dla nas ważny. Otóż pisze tak:

„wszyscy lewici śpiewający: Asaf, Heman, Jedutun, ich synowie i bracia, ubrani w bisior, stali na wschód od ołtarza grając na cymbałach, harfach i cytrach, a z nimi stu dwudziestu kapłanów, grających na trąbach - kiedy tak zgodnie, jak jeden, trąbili i śpiewali, tak iż słychać było tylko jeden głos wysławiający majestat Pana, kiedy podnieśli głos wysoko przy wtórze trąb, cymbałów i instrumentów muzycznych przy wychwalaniu Pana, że jest dobry i że na wieki Jego łaskawość, świątynia napełniła się obłokiem chwały Pańskiej, tak iż nie mogli kapłani tam pozostać i pełnić swej służby z powodu tego obłoku, bo chwała Pańska wypełniła świątynię Bożą. (2 Krn 5, 12-14).

Zauważmy! Oto zgodny głos śpiewaków i wielu instrumentów stał się modlitwą, która sprowadziła obecność Bożą w miejscu gdzie się modlono. Świątynia napełniła się obłokiem chwały Pańskiej, znakiem obecności Boga samego.

Od tamtego momentu w 2002 roku w naszej świątyni, na tym wzgórzu Miłosierdzia, ów obłok chwały Pana jest nieustannie obecny, chociaż fizycznie niewidoczny. Przejawia się jednak w doświadczeniu modlących się, w działaniu na skruszone serca penitentów i w mocy duchowej przyjmujących Komunię świętą. Ale ta nasza Bazylika została ubogacona jeszcze o inny znak, który obecność tego obłoku chwały Pańskiej będzie przypominał i podkreślał. Chodzi o wspaniały instrument - organy, zbudowany z sercem i z wiarą przez projektantów, organmistrzów i wszystkich innych, którzy materialnie i modlitwą przyczynili się do jego powstania. Przecież gdy jego bogaty i harmonijny dźwięk napełnia tę świątynię, to nietrudno w tym dostrzec właśnie blask Bożego błogosławieństwa, obłok chwały Pańskiej. A jeszcze, gdy przypomnimy sobie całą trudną drogę ich powstawania, perypetie związane z projektem i teraz widzimy ostateczny efekt, czyż z naszego serca nie wyrwie się pieśń wdzięczności dla Pana?

Siostry i bracia! Muzyka, a szczególnie muzyka organowa w kościele, dają człowiekowi poczucie przebywania w innej rzeczywistości, a może raczej ubogacenia naszej codzienności o to, co pochodzi od Pana Boga. Nie na darmo w kościołach malowano i rzeźbiono figury aniołów grających na różnych instrumentach oraz przedstawiano świętych, śpiewających pieśni dla Pana Boga, by nas zaangażować, by nas pociągnąć do włączenia się w ten chór, rozbrzmiewający w niebie i na ziemi. Gdy więc rozbrzmiewa dobrze uformowany dźwięk organów nasza dusza łatwiej odnajduje Boga. Wychodzi niejako poza materialną ograniczoność i dotyka tego, co nie jest materialne, ale przecież jest częścią naszego życia. Jest Bożym darem dla nas.

Przywołajmy tutaj przykład francuskiego literata, poety i dyplomaty, z przełomu XIX i XX wieku, Paula Claudela. Początkowo agnostyk, daleki od katolicyzmu i chrześcijaństwa, znalazł się przypadkiem w katedrze Notre-Dames w samą uroczystość Bożego Narodzenia w 1886 roku. I zobaczcie - oto Pan Bóg przemówił do jego serca nie przez kazanie, ale przez piękno śpiewu i muzykę organów tamtej świątyni. Ten człowiek odtąd, przez całe swoje dalsze życie, był przekonany niezbicie o przemieniającej mocy piękna Bożego, które objawia się w całym stworzeniu, ale przede wszystkim w pięknie liturgii sprawowanej w kościele. A wiemy, że nieodłączną częścią pięknej liturgii jest piękna gra organów.

Przypatrzmy się jeszcze innym naszym doświadczeniom modlitewnym, które podkreślają rolę śpiewu i muzyki w kościele. Gdy śpiewamy razem „Upadnij na kolana, ludu czcią przejęty”, kolana same się zginają do uwielbienia Boga obecnego w Najświętszym Sakramencie. Czy to jest tylko jakiś zwyczaj? Oczarowanie? Może rodzaj hipnozy? Nic podobnego! Przecież w ten sposób doświadczenie wiary poprzednich pokoleń, zamknięte właśnie w tej pieśni, w jej słowach i w melodii, pomaga nam poprowadzić nasze serce na spotkanie z Bogiem. A gdy śpiewamy w różnych uroczystych momentach „Boże, coś Polskę” i potem prosimy: „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”, to niewątpliwie czujemy obecność Pana Boga, do które zwracamy się ufnie. Czujemy Jego obecność. Doświadczamy Jego łaski. Gdy słyszymy jak chór z solistami i ze słodką melodią organów wyznaje wiarę „Ave verum Corpus” – „witaj przenajświętsze Ciało, zrodzone z Maryi Dziewicy”, nasz wzrok zwraca się z wiarą na białą hostię, której tajemnicę ta antyfona wysławia. Jej melodia, skomponowana przez wierzących artystów różnych epok, próbuje nam przybliżać treść tej tajemnicy. My nie potrafimy zaśpiewać z chórem, ale chór i organy porywają nas, jak w obłoku, do zgłębiania tych zbawczych rzeczywistości.

Kochani, widzicie zatem jak klimat, stworzony przez śpiew i muzykę organową w kościele, pomaga nam poznawać i zgłębiać tajemnice Boże, które ubogacają naszą wiarę i są dla nas konieczne. Musimy o tym zawsze pamiętać. To nie tylko dekoracja, nie tylko upiększenie ceremonii, ale przekaz wiary przeżywanej we wspólnocie wierzących. Wyraża to wymownie Psalm 49:

Słuchajcie tego, wszystkie narody,

nakłońcie ucha, wszyscy mieszkańcy ziemi,

Niscy pochodzeniem na równi z możnymi,

bogaci razem z ubogimi.

Mądrość wypowiedzą moje usta,

a serce me rozważa to, co roztropne.

Ku przypowieści nakłonię moje ucho,

przy dźwięku liry wyjaśnię mą zagadkę.

 

Przy śpiewie, przy dźwięku liry wyjaśnię mą zagadkę, tajemnicę, pytanie o sens życia, o sposób na przezwyciężenie zła. Tak wyjaśnia to nasz psalm, szczególnie w ostatniej swej części.

Widzimy zatem, po co muzyka i śpiew w kościele. Wspólne śpiewy i muzyka, stworzone w kontekście przeżywania tajemnic naszej wiary, pomagają budować postawę wiary, którą później będziemy wyznawali.

Zobaczmy - nie jest łatwo uwierzyć w prawdę, że Bóg stał się człowiekiem dla naszego zbawienia, ale gdy razem śpiewamy kolędy, jak chociażby „Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan z niebiosów obnażony”, prawda ta, tak zasadnicza dla naszego życia, istotna dla chrześcijańskiej postawy, ogarnia nas właśnie jak ten obłok. Klimat bożonarodzeniowy ułatwia nam uklęknięcie z wiarą przy żłóbku, chociaż widzimy tam jedynie ludzki wymiar tajemnicy Boga, który stał się człowiekiem. Gdy patrzymy na krzyż i śpiewamy: „Wisi na krzyżu Pan Stwórca nieba” nie musimy już pytać, jak to się stało, jak to możliwe, dlaczego. Oto doświadczenie wiary Kościoła ogarnia nas wtedy i, jak mówił to psalm, przy dźwięku liry, a raczej przy dźwięku organów, rozjaśnia się nam mrok tajemnic wiary.

Wspominaliśmy już o tym, że organy stały się symbolem wspólnoty Kościoła modlącego się. Gdy organy dobrze działają, wtedy każdy głos w nich jest żywy i potrzebny. Dla pełnego brzmienia organów potrzeba jak największej ilości głosów, które jednak muszą brzmieć zgodnie i tworzyć harmonię. To jest też obraz wspólnoty Kościoła, gdzie każdy z nas jest konieczny i każdy z nas jest inny. Ten wspaniały instrument potrafi, przy pomocy serca i wprawnej ręki mistrza, w najwyższym stopniu oddać wnętrze człowieka: jego ból, cierpienie, radość zachwyt i wdzięczność. Ten instrument potrafi poruszyć duszę człowieka do granic jej możliwości, bo jest to instrument ukształtowany do służby ludowi Bożemu w kościele, do modlitwy, do kontaktu z Panem Bogiem

W księdze Apokalipsy, zaraz na początku znajdujemy interesujący opis:

„Doznałem zachwycenia w dzień Pański i posłyszałem za sobą potężny głos jak gdyby trąby mówiącej: «Co widzisz, napisz w księdze i poślij siedmiu Kościołom: do Efezu, Smyrny, Pergamonu, Tiatyry, Sardów, Filadelfii i Laodycei». Ap 1,10-11

Posłyszałem potężny głos, jakby trąby i zaczęło się Boże objawienie, zbliżanie się Boga do człowieka. Ten głos jakby trąby był znakiem, że objawił Bóg coś ważnego świętemu Janowi. Ten głos rozlega się nadal w naszych kościołach i rozlega się także w naszej Bazylice i za to Panu Bogu dziękujemy. I cieszymy się, że w ten sposób Boże objawienie przybliżone nam, również przez muzykę. Amen.