Sobota (18 sierpnia 2018 roku) była ostatnim dniem triduum przed V Ogólnopolską Pielgrzymką Czcicieli Bożego Miłosierdzia do Sanktuarium w Łagiewnikach. Zebrani w łagiewnickiej świątyni, na dzień przed poświęceniem nowych organów w świątyni, rozważali słowa „Oddać Bogu, czyli ubogacić”.

Mszy św., o godz. 18 przewodniczył i homilię wygłosił ks. dr Stanisław Mieszczak SCJ. Kapłan podkreślał, że z każdym dniem nowe organy stają się coraz bardziej nasze i zbliżają nas do Pana Boga. - Pragniemy oddać je Panu Bogu na chwałę – powiedział i dodał: - To co nasze oddane Panu Bogu, zostaje przez łaskę Bożą ubogacone i poświęcone. A przez to staje się nośnikiem Bożej łaski na drodze naszego zbawienia.

Jak podkreślił kaznodzieja, choć poświęcony instrument staje się własnością Pana Boga, to ubogacać będzie naszą wiarę, naszą wspólnotę.

Ks. Mieszczak mówił o długiej drodze, jaką trzeba było przebyć,by organy mogły zostać zbudowane w sanktuarium w Łagiewnikach. Podkreślał ogromną rolę darczyńców, dzięki którym można było je zakupić.

Kaznodzieja podkreślał rolę piękna w życiu człowieka. - My szukamy piękna Bożego. Cieszymy się z każdego jego przejawu – mówił i dodawał, że piękno otwiera nas na spotkanie z Panem Bogiem.

Kończąc homilię ks. Mieszczak apelował: - Oddajmy zatem ten instrument na chwałę Pana. Wesprzyjmy naszymi ofiarami. Polećmy wszystkich, którzy będą na nich posługiwali, naszych organistów. Prośmy, aby orędzie o Bożym Miłosierdziu tu głoszone, mogło rozbrzmiewać pięknie i doniośle.

W niedzielę odbędzie się V Ogólnopolska Pielgrzymka Czcicieli Bożego Miłosierdzia do Sanktuarium w Łagiewnikach. Po Godzinie Miłosierdzia ks. abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, poświęci nowe organy w Bazylice.

mp


Homilia
Kraków - 18.08.2018
III dzień Triduum przed pobłogosławieniem organów w Bazylice Bożego Miłosierdzia

 

Oddać Bogu czyli ubogacić

Ukochani w Chrystusie Panu!

„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom” (por. Mt 11,25)

Przygotowujemy się do aktu pobłogosławienia, poświęcenia organów w naszej Bazylice. Cieszymy się dźwiękiem tego wspaniałego instrumentu, jego rolą w naszych celebracjach. Coraz bardziej te organy, możemy powiedzieć, stają się nasze, stają się częścią naszego dialogu z Bogiem, naszej modlitwy. I dlatego, jako wspólnota wierzących, pod przewodnictwem naszego Arcypasterza, pragniemy jutro dokonać aktu ufnej wiary. Pragniemy to nasze dzieło oddać Panu Bogu na chwałę. Akt pobłogosławienia, poświęcenia nie jest bowiem czynnością magiczną. To co najpiękniejsze człowiek wierzący oddaje Panu Bogu, bo w ten sposób wyraża prawdziwą postawę pobożności, głębokiego związku z Panem Bogiem. Wiemy także, że w odpowiedzi Pan Bóg nigdy nie pozostaje dłużny człowiekowi. Wynagradza go jeszcze bardziej hojnie swoją łaską, swoim błogosławieństwem. To co nasze, oddane Panu Bogu, zostaje przez łaskę Bożą ubogacone, poświęcone. Przez to staje się nośnikiem Bożego daru na drodze naszego zbawienia, w naszej codzienności. I chociaż przez poświęcenie organy te stają własnością Pana Boga, to jednak ubogacają naszą modlitwę i naszą wiarę, naszą wspólnotę.

Mówiąc o oddaniu Panu Bogu nie możemy zapomnieć, że taki akt musi być szczery, czyli musi pochodzić z serca. Łatwo tutaj przypomnieć sobie ewangeliczne wydarzenie z groszem ubogiej wdowy. Chociaż materialnie wrzuciła do skarbony bardzo mało, to Pan Jezus wyraźnie podkreślił jej dar, bo pochodził on ze szczerego serca. W Jego ocenie ona wrzuciła najwięcej ze wszystkich (Mk 12, 42-43; Łk 21,2-3). Dar ofiarowany szczerze Panu Bogu przynosi obfite owoce również w życiu człowieka.

Gdy patrzymy na ten nasz instrument, dostrzegamy jego wielkie bogactwo. Pomyślmy – że trzeba było mieć pomysł jego zbudowania, potem konieczny był wysiłek intelektualny projektowania, określenia jego charakterystycznych cech. Tutaj należy zauważyć chętny udział specjalistów - organmistrzów, nie tylko z Polski, tych którzy znają się na tworzeniu takich instrumentów, a którzy niejednokrotnie zaangażowali cały swój intelekt, a przede wszystkim serce, do zrealizowania tego wspaniałego projektu. Modliliśmy się w tej sprawie już od wielu lat i każdy etap tych prac był ciągle przedstawiany Panu Bogu. Nie brakowało zatem Jego błogosławieństwa. To Boże błogosławieństwo towarzyszyło również przy zbieraniu koniecznych środków na ten cel. A trzeba było ich niemało. Były ofiary większe i niektóre drobne, ale wszystkie one były wyrazem troski o to sanktuarium, o całe dzieło głoszenia Bożego Miłosierdzia. Wspólnym mianownikiem całego wysiłku budowania tych organów była miłość Bożego dzieła. Poprzez akt pobłogosławienia to nie będzie już tylko jakiś okazały instrument muzyczny, ale integralna część tego Sanktuarium, gdzie głosi się nieustannie przesłanie Bożego Miłosierdzia. Odtąd będzie ono głoszone także harmonią i bogatym dźwiękiem, wymownym pięknem tego instrumentu. Dlatego tu jest także potrzebny nasz wspólny wysiłek duchowy szczerego oddania tego dzieła Panu Bogu.

Powróćmy jeszcze do piękna w kościele. Wspomnieliśmy, że potrzebuje ono ofiary z serca, bo w ten sposób naśladuje się Chrystusa, który ofiarował samego siebie, aby człowieka przyprowadzić z powrotem do raju. Niewielu to rozumie, szczególnie dzisiaj, gdy tak bardzo liczy się zysk materialny. Bo tajemnice królestwa objawia Pan Bóg „prostaczkom”, jak wyraził to Pan Jezus (por. Mt 11,25). To dlatego ten grosz ofiarowany z sercem przynosi więcej pożytku i bardziej przyczynia się do powstania piękna, niż dar, który jest przejawem pychy lub niesprawiedliwości. Tak stworzone piękno staje się ważną pomocą człowiekowi na drodze do zbawienia, staje się istotną częścią orędzia Bożego Miłosierdzia.

Jest tu jeszcze inny wymiar tajemnicy piękna w kościele. Prawdziwe piękno, nawet to stworzone przez artystów, pobudza nasze serce do zachwytu. Nasz poeta Norwid powiedział, że „piękno na to jest, by zachwycało”. Właśnie ten zachwyt to coś bardzo ważnego w życiu każdego z nas. Ten zachwyt rozpromienia duszę i staje się źródłem entuzjazmu do podejmowania nawet trudnych zadań, trudnej pracy, bardzo trudnej codzienności, do podejmowania wielkich wysiłków. Niewątpliwie tego entuzjazmu, rodzącego się z doświadczenia piękna, ludzie potrzebują w każdej epoce. On pobudzał kolejne pokolenia, które nieraz przeszły przez piekło wojny, eskalacji nienawiści, do budowania czegoś nowego, do odbudowania zburzonych domów, świątyń, miast i wiosek, a przede wszystkim do odbudowania zniszczonych relacji międzyludzkich. Przecież to właśnie przez doświadczenie piękna i entuzjazm z niego płynący, ludzkość jest w stanie podnieść się z każdego upadku i zmartwychwstawać. Zobaczmy, że łatwiej jest ludziom zbliżyć się do siebie, gdy są w ładnym i uprzątniętym pomieszczeniu, niż pośród bałaganu i brudu. Piękno buduje człowieka i jego relacje z innymi.

Może dlatego zło rozpowszechnia się dzisiaj w naszych strukturach społecznych przez zakamuflowaną walkę z prawdziwym pięknem, poprzez propagowanie kryteriów piękna w oparciu o korzyści materialne, poprzez negowanie wartości piękna z poprzednich epok i lansowanie nowoczesności, ale tej ograniczonej do tandety i efekciarstwa. Takie piękno nie będzie podnosić ducha, a przyniesie satysfakcję jedynie na krótką metę. Takie piękno nie zbawi człowieka, a jedynie pomnoży jego rozczarowania.

A piękno ma zbawić świat, jak wołał święty Jan Paweł II za Fiodorem Dostojewskim, bo do tego zostało ono dane człowiekowi (F. Dostojewski, Idiota, cz. III, rozdz. V. Por. JPII, List do artystów ,4 kwietnia 1999, 16).

Dlatego z tak wielkim wysiłkiem budujemy nasze kościoły i wyposażamy je w to co najpiękniejsze. Dlatego tak bardzo troszczymy się o całą kulturę religijną, o śpiew i muzykę, o malarstwo i rzeźbę, o literaturę i poezję, bo tam najłatwiej znajdziemy przejawy prawdziwego piękna, które może ubogacać duszę.

Niektórzy będą krytykować bogate wyposażenie kościołów i nieraz będą po nie wyciągać swą świętokradczą rękę. Będą powtarzać za Judaszem, że lepiej rozdać to ubogim. Nie jest to dobre myślenie i zawsze prowadzi do podcinania korzeni prawdziwego rozwoju społeczeństw. Kochani! Nie bójmy się takiej krytyki. Ona towarzyszyła zawsze w historii Kościoła. My szukamy piękna Boga samego i cieszymy się z każdego jego przejawu. Święty Jan Paweł II przypominał artystom:

niech wasza sztuka przyczynia się do upowszechnienia prawdziwego piękna, które będzie niejako echem obecności Ducha Bożego i dzięki temu przekształci materię, otwierając umysły na rzeczywistość wieczną. (JPII, List do artystów , 4 kwietnia 1999, 16).

Przekształci materię! Piękno przekształca materię, pozwalając nam dotknąć wiecznej rzeczywistości. Prawdziwa wartość tego piękna, które towarzyszy nam w kościele, w tym także muzyki, nie ogranicza się zatem do naszych chwilowych doznań estetycznych, ale otwiera nas na spotkanie z Bogiem, autorem tego co najpiękniejsze.

Oddajmy zatem ten instrument na chwałę Pana. Oddajmy go w modlitwie i wesprzyjmy nadal naszymi ofiarami. Polećmy Panu także wszystkich, którzy będą posługiwali nam w modlitwie na tych organach, czyli naszych organistów, i prośmy Pana, by orędzie Bożego Miłosierdzia mogło tutaj rozbrzmiewać pięknie i doniośle. Amen.