Homilia ks. Wojciecha Bartoszka, Krajowego Duszpasterza Apostolstwa Chorych, wygłoszona w niedzielę (22 listopada 2020 roku) w Kaplicy Klasztornej w czasie Mszy świętej "telewizyjnej":
 
Królewska misja chrześcijanina
 
„Nie przechodźcie nigdy obojętnie obok chorej siostry, nie przechodźcie nie pytając, czy nie potrzebuje czegoś, choćby to miała być mała rzecz” – to słowa Siostry Faustyny wypowiedziane przez nią krótko przed śmiercią. Zyskują one szczególny wydźwięk dzisiaj, w uroczystość Chrystusa Króla, w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach, w czasie trwającej epidemii.
Siostry i bracia.
Drodzy Chorzy łączący się z nami dzięki transmisji telewizyjnej.
Do czego wychowuje nas dzisiejsza uroczystość?
W Ewangeliach znajdujemy opisy cudotwórczej mocy Chrystusa. Okazywał On władzę nad szatanem, wyrzucając złe duchy i odpuszczając grzechy. Panował nad naturą: gdy uciszał burze, uzdrawiał i wskrzeszał. Zapanował nad śmiercią. Zmartwychwstanie stało się szczególnym znakiem Jego Boskiej potęgi. Znamienny jest czas samo-objawienia Chrystusa jako Króla.
Spójrzmy na wydarzenie Ostatniej Wieczerzy. Przekazał wówczas apostołom testament: „Jeżeli Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam (…) przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” – to pierwsze ważne słowa Zbawiciela. Drugie, wypowiedziane przez Niego podczas przesłuchiwania u rzymskiego prokuratora – „jestem Królem” – jasno potwierdzają tożsamość Chrystusa. Trzecie wydarzenie to przytwierdzenie przez żołnierzy do krzyża tablicy ze słowami: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”.
W najgłębszym znaczeniu Jezus objawił swoje panowanie, gdy – jako Bóg, Pan całego Wszechświata, Pantokrator (jak Go później nazwą chrześcijanie) – zniżył się do stóp apostołów, w tym do stóp Judasza, i obmył je. Gdy ogołocony ze wszystkiego, ubiczowany, ukoronowany cierniem, całkowicie wyniszczony, zawisł na krzyżu. Zapanował nie cierpieniem, ale miłością. To miłość sprawiła, że obmył stopy apostołom. I miłość sprawiła, że przyjął dobrowolnie śmierć. Dając takie dowody miłości, zapanował nad wszystkimi. Potrzeba głębokiego spojrzenia z wiarą, spojrzenia kontemplatywnego, by w Ukrzyżowanym, całkowicie unieruchomionym przez cierpienie, zobaczyć panującego Króla. Całkowicie ogołoconego, który w następstwie tego, został wywyższony przez Boga i zasiadł po Jego prawicy, o czym pisze św. Paweł. Ten ewangeliczny przekaz ukazuje najwyraźniej, że w najgłębszym, chrześcijańskim sensie panować znaczy służyć i ofiarować swoje życie za innych. Jako matka, ojciec, jako mąż, żona, jako kapłan, siostra zakonna, jako pracownik służby zdrowia, jako osoba chora, osłabiona wiekiem. Codziennie, w najdrobniejszych czynach.
Drodzy Chorzy. Trudny czas choroby, izolacji i kwarantanny nie musi być czasem osamotnienia. Choć czas ten to nieraz ciężki krzyż, gdy jednak zostanie przyjęty z miłością, może stać się źródłem pokoju wewnętrznego. Autor poczytnej przez chrześcijan wielu wieków książki O naśladowaniu Chrystusa zatytułował jeden z jej rozdziałów: „O królewskiej drodze krzyża”. Proszę Boga, abyś złączył krzyż swojej choroby, izolacji i kwarantanny z krzyżem Chrystusa. Niech Jezus, Jego miłość, zdroje łask wypływające z Jego Serca, zapanują nad Twoim sercem, myślami i uczuciami. Zwłaszcza nad tymi, które wymykają się spod kontroli, prowadzą do niepokoju, lęku o siebie i bliskich. „Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła miłosierdzia mojego” (Dz. 699) – w 1936 r. Pan Jezus mówił Siostrze Faustynie.
10 lat wcześniej, u początku Apostolstwa Chorych, założyciel wspólnoty, ks. Jakub Willenborg zwracał się do chorych: „Wasze apostolstwo jest jednym z najpotężniejszych środków, które Jezus jako Król chce użyć w swoim królestwie: w Waszej chorobie i cierpieniu, dźwiganym jako apostoł, ta potęga żyje, ta moc działa, to królestwo panuje, ta chwała świeci”. Ks. Willenborg pisał te słowa krótko po wydaniu przez papieża Piusa XI encykliki Quas Primas, wprowadzającej do kalendarza liturgicznego uroczystość Chrystusa Króla.
Dobrze zrozumiała królewską drogę krzyża św. Faustyna, ofiarując swoje cierpienia za Kościół święty, by – jak mówił Pan Jezus – „ratowa
dusze”. „Modlitwą i cierpieniem więcej zbawisz dusz, aniżeli misjonarz przez same tylko nauki i kazania” – uczył ją. „Chcę cię widzieć jako ofiarę żywej miłości (…). Na zewnątrz ofiara twoja tak ma wyglądać: ukryta, cicha, przesiąknięta miłością, przepełniona modlitwą. Żądam od ciebie, córko moja, aby ofiara twoja była czysta i pełna pokory, abym mógł mieć w niej upodobanie”. Panie Jezu, bez Twojej łaski, nie będziemy w stanie wypełnić tego powołania. Więc błagamy Cię, umocnij naszą wiarę. I obdarz męstwem.
Siostry i bracia. Drodzy Pracownicy Służby Zdrowia
Dzisiejsza uroczystość odsłania przed nami jeszcze jeden ważny element królewskiej drogi krzyża, skierowany bezpośrednio do osób leczących i pielęgnujących chorych, czyli – zwłaszcza w czasie epidemii – skierowany do nas wszystkich. Przyjrzyjmy się opisowi Sądu Ostatecznego z dzisiejszej Ewangelii. Św. Mateusz umieszcza go jako ostatnie pouczenie Pana Jezusa skierowane do uczniów, przed opisem męki i śmierci. Podkreśla przez to wagę przesłania. Spośród sześciu uczynków miłosierdzia pragnę wydobyć ten dotyczący posługi chorym.
Kilka miesięcy temu, towarzyszenia chorym na Covid-19, podjęła się doktor Monika. Przez trzy miesiące pracowała w szpitalu jednoimiennym w Raciborzu. Sama zaraziła się wirusem. Jako lekarz z wiarą dzieliła się jakiś czas temu wobec kapelanów świadectwem swojej pracy – powołania. Ukazywała również wartość misji kapelanów szpitalnych. Akcentowała wartość rozmów z chorymi oraz udzielania sakramentów świętych. Dzieliła się tym, w jaki sposób ona jako pacjent przeszła chorobę. Dzisiaj wielu pracowników służby zdrowia, kapelanów oraz wolontariuszy stoi na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem i pomaga chorym. Postawieni są nieraz w bardzo trudnych sytuacjach. Jako uczestniczący we Mszy świętej, w sanktuarium oraz duchowo – dzięki transmisji telewizyjnej, chcemy wszystkim pracownikom służby zdrowia z serca podziękować za ich pracę, a także polecić ich oraz ich rodziny Bożej Opatrzności i Miłosierdziu Boga.
Każdy człowiek wypełniający uczynek miłosierdzia wobec chorego, spełnia kryterium przynależności do królestwa Bożego. Kryterium tym jest miłość. Rozumiana nie jako uczucie, deklaracja, nawet nie jako słowa, ale jako służba. Nie chodzi o wielkie dzieła, ale – jak słyszeliśmy na początku homilii słowa Faustyny – o realizację nieraz małych potrzeb chorego: o rozmowę, obecność, zakupy, modlitwę. Prosta posługa wobec „najmniejszych”, z którymi utożsamia się Jezus, jest przez Niego dostrzegana. Miłość – tak rozumiana i realizowana – jest kryterium decydującym o wartości lub bezwartościowości naszego życia. Jest równocześnie kryterium rozeznania na Sądzie Ostatecznym. Patrząc na nasze dotychczasowe życie, spróbujmy wejść niejako w rolę Boskiego Sędziego i odpowiedzieć sobie na pytanie, po której stronie znajdziemy się na Sądzie: owiec, czy kozłów? Amen.