W poniedziałek 5 maja 2014 roku Floribeth Mora Diaz, kobieta cudownie uzdrowiona za wstawiennictwem Jana Pawła II, przybyła do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach. Kostarykanka modliła się w Godzinie Miłosierdzia oraz wzięła udział we Mszy Świętej. Następnie spotkała się z krakowianami w Auli Jana Pawła II.   

Floribeth Mora Diaz przybyła do Łagiewnik wraz z mężem i dwoma synami. W czasie spotkania przypomniała historię swojego uzdrowienia, które miało miejsce 1 maja 2011 roku - w dniu beatyfikacji Jana Pawła II. – Kiedy usłyszałam słowa: „Nie bój się, wstań”, nie miałam wątpliwości. Wiedziałam że mówił do mnie Jan Paweł II i że zostałam uzdrowiona - powiedziała.

Pani Floribeth opowiadała, że w czasie Mszy św. kanonizacyjnej Jana Pawła II niosła do ołtarza relikwiarz z krwią nowego Świętego. Wyznała, że była tym faktem bardzo zestresowana, a wszyscy dookoła denerwowali się jeszcze bardziej, bo była na wysokich obcasach. - Ale wtedy zamknęłam oczy i jeszcze raz w sercu złożyłam u stóp Jana Pawła II wszystkie intencje, które przywiozłam od osób chorych i cierpiących proszących mnie o modlitwę – powiedziała. 
Floribeth Mora Diaz mówiła o tym, że w czasie pobytu w Rzymie spotkała się z s. Marie Simon-Pierre Normand, której uzdrowienie stało się cudem beatyfikacyjnym Jana Pawła II, a także z papieżem Benedyktem XVI, który ją rozpoznał i powiedział, że w Watykanie mówią o niej „Cudowna z Kostaryki”.
Kobieta mówiła, że często dziś dziennikarze pytają ją czy przez uzdrowienie zmieniła się. – Wtedy im odpowiadam, że się nie zmieniłam, tylko mój rozkład zajęć dnia codziennego. Z całego świata przyjeżdżają do nas dziennikarze. Dla mnie bardzo ważne jest to, żeby ich przyjąć, bo tylko w ten sposób mogę wykrzyczeć światu, że Pan Bóg istnieje, że jest wielki i miłosierny. Musimy mieć wielką wiarę w Niego i pokładać w Nim nadzieję. I musimy kierować się słowami Jana Pawła II, który mówił, żebyśmy otworzyli drzwi naszych serc Chrystusowi – mówiła Floribeth Mora Diaz.

W czasie spotkania głos zabrał mąż Floribeth. Mężczyzna powiedział, że życie ich rodziny zmieniło się diametralnie, chociażby przez fakt tej pielgrzymki do Polski. - Jestem szczęśliwy, że czynimy to przede wszystkim dla Pana Boga, dla Jego chwały – mówił Edwin Arce, który zachęcał szczególnie wszystkich mężczyzn, żeby nie czekali na taki moment, w którym on się znalazł. - Kochajmy nasze żony, chrońmy je i brońmy. Kobiety niech czynią to samo ze swoimi mężami. Wykorzystajmy czas, zegnijmy kolana i prośmy za naszą drugą połówkę – apelował mąż Floribeth.

Z wielu oczu popłynęły łzy, gdy głos zabrali synowie uzdrowionej. Młodzi mężczyźni podkreślili, że ich rodzina jest bardzo zjednoczona. - Najważniejsze jest to, że mama żyje. Wcześniej chyba tego tak bardzo nie doceniałem – teraz cieszę się, że mama żyje – mówił starszy z synów.

Na zakończenie spotkania Floribeth Mora Diaz powiedziała: - Otwórzcie swoje uszy, serca i dusze na Jezusa, a na pewno zobaczycie Jego wielką łaskę w swoim życiu. Bądźcie wdzięczni Bogu, dlatego, że codziennie doświadczamy jego błogosławieństwa. Trwajmy w wyznawaniu wiary. Chociaż nie widzimy, nie słyszymy, wierzmy w Pana Boga. Jeśli brakuje nam sił, prośmy o tę siłę. Niech się dzieje zawsze Jego wola w naszym życiu. 

Uzdrowiona za wstawiennictwem Jana Pawła II kobieta przybyła do Łagiewnik na zaproszenie Sanktuarium Bożego Miłosierdzia i Wydawnictwa św. Stanisława.

mp

Zobacz film...