Jorge i Laura Torres z dwuletnim Josephem Francisem Torresem i mającym się niebawem urodzić Jorge Danielem:

Jorge: Jesteśmy zachwyceni Polską. Ludzie są bardzo otwarci, serdeczni, pomocni. Bardzo mile zaskoczyła mnie sytuacja, kiedy wszedłem do tramwaju z synkiem na ręku i z żoną, która oczekuje dziecka. Pomimo ogromnego tłoku, wszyscy pielgrzymi starali się zrobić dla nas trochę miejsca, a wielu Polaków, nawet starszych pań wstawało, aby ustąpić mojej żonie miejsca. Dla mnie to niezwykły gest. To też przykład gestów miłosierdzia.

Laura: Trochę obawiałam się podróży na Światowe Dni Młodzieży. To dość długa podróż, oczekujemy drugiego synka, nie planowaliśmy tej wizyty. Decyzję o wyjeździe podjęliśmy w zasadzie w ostatniej chwili na tydzień przed rozpoczęciem podróży. Jestem jednak niezmiernie szczęśliwa, że przyjechaliśmy. Nie są to wykłady i seminaria o Bożym Miłosierdziu, ale pełne radości spotkania młodych z różnych państwa świata, różnych kultur. Spotykasz ich i ich radość, entuzjazm, emocje dotykają również Ciebie. To niezwykłe. Jest tu bardzo wiele radości, wiary i prawdziwej Bożej miłości. Jesteśmy otoczeni niezwykłą atmosferą. Nasz synek uczestniczy w tych wydarzeniach, we Mszach świętych, spotkaniach, to także dla niego zupełnie nowe doświadczenie. Bardzo się cieszę, że zdecydowaliśmy się przyjechać na ŚDM do Polski.
Mamy wspaniałą rodzinę, która jest blisko nas i wzajemnie staramy się wspierać. Czujemy, że Bóg czuwa nad nami w każdych chwilach, otacza opieką i umacnia w trudnych momentach. W naszej małej rodzinie staramy się cieszyć każdą chwilą, cieszyć się swoją obecnością, wspólnie się modlić, dzielić się miłością. To umacnia naszą wiarę.

Jorge: Poznaliśmy się na Mszy świętej w parafii pw. św. Jerzego w Los Angeles. Zobaczyłem Laurę na Mszy świętej i tuż po jej zakończeniu podszedłem do niej, aby porozmawiać. Wiara jest dla nas bardzo ważna. Często, jak wszyscy doświadczamy w naszym życiu niepokojów, ale zawsze staramy się, aby wiara była najważniejsza w naszym życiu.

Jorge: W Meksyku, w domu mojej babci jest wizerunek Jezusa Miłosiernego. W jej pokoju, w kuchni, tak jak w domach wielu mieszkańców Meksyku. Nie znałem jednak historii powstania tego obrazu. Sądziłem, że to obraz namalowany przez artystę malarza, nie sądziłem, że jest w nim boskie działanie. Nie sądziłem, że za tym wizerunkiem kryje się ta piękna historia orędzia miłosierdzia. Kiedy przygotowywaliśmy się do podróży na ŚDM, znów zobaczyłem wizerunek Jezusa, który spotykałem u mojej babci. Nie wiedziałem, że jest z Polski.

Laura: Widziałam wizerunek Jezusa Miłosiernego ale nie znałam bliżej historii jego powstania i przesłania. Kiedy planowaliśmy przyjazd do Polski czytałam natomiast o wielu świętych z Polski i wówczas dowiedziałam się, że wizerunek Jezusa Miłosiernego jest z Polski. Byliśmy wzruszeni i bardzo chcieliśmy bardzo przyjechać do Krakowa.

Jorge: Poza tym kiedy usłyszeliśmy, że ŚDM odbędą się w Polsce bardzo chcieliśmy odwiedzić Polskę. Później okazało się, że oczekujemy drugiego synka, więc zrezygnowaliśmy z wyjazdu. Jednak w ostatniej chwili i na krótko przed wydarzeniem zakupiliśmy jednak bilety, aby przyjechać. Czuliśmy, że Duch Święty daje natchnienie, abyśmy przyjechali. To też doświadczenie dla naszego małego synka. Możemy obserwować, w jaki sposób poznaje nową rzeczywistość, jak reaguje, czasami jak się złości. To dla mnie bardzo ważne, że jesteśmy tu razem, ponieważ dużo pracuję i często mamy mało czasu dla siebie. Dlatego też to pielgrzymowanie to również czas kiedy jak rodzina możemy wspólnie dzielić czas. Wcześniej w 2000 roku byłem na ŚDM w Rzymie, a w 2005 roku w Kolonii. Moją żonę poznałem w 2005 roku jeszcze przed światowym spotkaniem młodych, a później pojechałem do Kolonii. Moja żona zawsze chciała przyjechać na to wydarzenie i dziś nam się udało. Jest to prezent dla niej. Może już nie jesteśmy młodzi, mamy już rodzinę, ale chcieliśmy wspólnie przeżyć to wydarzenie.

Laura: Widzę obecność Boga w naszym życiu rodzinnym i małżeńskim. Wielkim darem są dla nas dzieci. Myślę, że jako mama teraz jeszcze bardziej rozumiem czym jest miłosierdzie, czym była ofiara Jezusa na krzyżu za nas. Kiedy urodził się nasz syn, płakałam ze szczęścia, dziękowałam Bogu i myślałam jak bardzo musi nas kochać, że podarował nam syna. Nie wyobrażam sobie, bym mogła go stracić. Teraz rozumiem bardziej tę ogromną miłość i miłosierdzie Jezusa do nas. Każdego dnia staram się umacniać swoją wiarę i czuję, że Pan Bóg obdarza mnie kolejnymi łaskami.

Jorge: Dla mnie moja żona była tą osobą, która umacniała moją wiarę w Boga. To prawda, że łaskę wiary i umocnienie daje Bóg, ale moja żona pomagała mi dostrzec Boga, iść drogą wiary, teraz sam chętnie uczestniczę we Mszy świętej, modlę się, lubię modlić się wspólnie z rodziną, a kiedy urodził się nasz syn moja wiara umocniła się jeszcze bardziej, ponieważ rozumiem teraz bardziej czym jest miłość, co Bóg może nam zaoferować, podarować, jak wielką miłość ma dla nas. Ta pielgrzymka jest dla naszego syna Josepha Francisca szczególna. W czasie tego krótkiego pobytu już po dwóch dniach, za każdym razem, gdy zobaczył wizerunek Jezusa Miłosiernego uśmiechał się i mówił, „o! to Jezus!”.
Kiedy dziś uczestniczyliśmy we Mszy świętej, przyjęliśmy Jezusa w Komunii Świętej, Joseph też otworzył usta i czekał. Ksiądz pobłogosławił go, a kiedy wróciliśmy na swoje miejsca, Joseph chwycił moją żonę za dłoń i prowadził ją do ołtarza, chcąc przyjąć Jezusa. Po Mszy świętej, ksiądz, który celebrował Eucharystię, powiedział wszystkim zgromadzonym, że Jezus pragnie, abyśmy pragnęli go właśnie tak jak dziecko.

Ag, mp